Akcja rezerwowych uratowała Śląskowi punkt

BT, mat. prasowe | Utworzono: 16.04.2021, 22:56 | Zmodyfikowano: 16.04.2021, 22:56
A|A|A

fot. slaskwroclaw.pl

- Bardzo poważnie traktujemy wszystkich graczy Górnika, ale przede wszystkim patrzymy na siebie, chcemy bardzo dobrze się przygotować i powalczyć o zwycięstwo - mówił przed piątkowym spotkaniem szkoleniowiec WKS-u, Jacek Magiera. Trener nie dokonał wielu zmian w porównaniu ze składem z ostatniego meczu, zremisowanego 1:1 z Lechią Gdańsk. W wyjściowej jedenastce Śląska znalazł się tym razem Marcel Zylla, a mecz na ławce rezerwowych rozpoczął Waldemar Sobota.

Szkoleniowiec Śląska musiał w piątek zmierzyć się z nową sytuacją - tym razem WKS pierwszy stracił bramkę. Stało się to w 26. minucie, kiedy Jesus Jimenez wykorzystał moment dekoncentracji w szeregach wrocławskiej obrony, wystawił piłkę Alasanie Mannehowi, a ten precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Górnik mógł prowadzenie objąć już w pierwszym kwadransie, kiedy błąd przy wybijaniu piłki popełnił Michał Szromnik, ale z niespodziewanego prezentu nie skorzystał wspomniany Jimenez. Z kolei na podwyższenie prowadzenia swojego zespołu okazję miał były zawodnik Śląska, Aleksander Paluszek, ale piłka po jego strzale nieznacznie minęła słupek.

Zabrzanie atakowali bramkę strzeżoną przez Michała Szromnika, ale piłkarze Śląska nie pozostawali dłużni. Na listę strzelców wpisać się mógł Mateusz Praszelik, ale zdecydowanie groźniej było pod koniec pierwszej połowy, kiedy z rzutu wolnego uderzał Krzysztof Mączyński, a kilka sekund później dobijał Marcel Zylla. Niestety dla WKS-u, Martin Chudy dwukrotnie popisał się skuteczną interwencją. Po 45 minutach było zatem 1:0 dla Górnika.

Po zmianie stron nadal trwała wymiana ciosów, ale z delikatną przewagą miejscowych. Coraz bardziej widoczną z biegiem spotkania. Bramkarz Śląska okazję do wykazania się miał po akcjach Bartosza Nowaka i Richmonda Boakye, z kolei po drugiej stronie bliski zdobycia bramki był Łukasz Bejger. Golkiper Górnika poradził sobie z uderzeniem defensora WKS-u z 54. minuty, ale nieco ponad kwadrans później, po ładnej akcji duetu Robert Pich - Fabian Piasecki, musiał skapitulować.

Wprowadzeni w drugiej połowie zawodnicy (Pich wszedł w 60. minucie, Piasecki dziewięć minut później) przeprowadzili akcję, która dała Śląskowi gola i w końcowym rozrachunku jeden punkt. Słowak zagrał prostopadle do wychodzącego na pozycję Piaseckiego, a ten "miękką" podcinką umieścił piłkę w bramce Górnika.

Końcówka należała do rywali, którzy mogli pokusić się o zdobycie gola na wagę zwycięstwa, jednak kilkukrotnie kunsztem wykazał się Michał Szromnik. Ostatecznie bramki w Zabrzu już nie padły, a Śląsk zremisował z Górnikiem 1:1.

Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław 1:1 (1:0)

Gole: Alasana Manneh 26' - Fabian Piasecki 70'

Górnik: Chudy - Pawłowski, Wiśniewski, Paluszek, Gryszkiewicz, Janza, Kubica (68' Ściślak), Manneh (77' Prochazka), Nowak, (85' Sobczyk), Jimenez (85' Rostkowski), Boakye (77' Krawczyk).

Śląsk: Szromnik - Bejger, Poprawa, Tamas, Janasik (69' Sobota), Mączyński, Makowski (60' Pawłowski), Zylla (69' Piasecki), Praszelik, Stiglec (60' Pich), Exposito.

żółte kartki: Paluszek, Janza, Kubica, Ściślak oraz Tamas, Poprawa, Exposito.

REKLAMA

To może Cię zainteresować