Śląsk w wielkim stylu ograł mistrza Niemiec!

Bartosz Tomczak, PP/PAP | Utworzono: 10.01.2024, 22:45 | Zmodyfikowano: 10.01.2024, 23:23
A|A|A

zdjęcie ilustracyjne (fot. wks-slask.eu)

Z koszykarzami i trenerem Śląska Wrocław po meczu rozmawiał Bartosz Tomczak:

  • Mateusz Zębski

  • trener Jacek Winnicki

  • Aleksander Wiśniewski

Jedna wygrana we wcześniejszych 13 meczach Pucharu Europy, porażka w krajowej lidze we własnej hali w ostatnim meczu z MKS Dąbrowa Górnicza oraz ciągłe problemy kadrowe nie napawały kibiców Śląska optymizmem przed starciem z niemieckim rywalem.

Wrocławianie jednak nie złożyli broni i od początku walczyli z ekipą z Ulm jak równy z równym. W ostatniej akcji pierwszej kwarty z dystansu przymierzył Aleksander Wiśniewski i wicemistrzowie Polski prowadzili 21:19.

Druga odsłona w wykonaniu "Kosynierów" była jeszcze lepsza. Przy stanie 25:24 najpierw za trzy trafił Kanadyjczyk Marek Klassen, a następnie to samo uczynił Hassani Gravett i Śląsk prowadził już 31:24.
Naprawdę jednak zespół trenera Jacka Winnickiego rozgrzał swoich kibiców w końcówce tej części meczu. Przy stanie 44:37 opiekun wrocławian poprosił o czas. Przekazane wskazówki okazały się trafne, bo pozostałe do rozegranie dwie i pół minuty Śląsk wygrał 8:0 i w połowie meczu prowadził 52:37.

Od początku trzeciej kwarty goście rozpoczęli pościg i po czterech minutach gry tracili już tylko sześć oczek (50:56). Trener Winnicki zachował zimną krew, nie przerwał gry i jego podopieczni sami opanowali sytuację. Przy stanie 63:56 najpierw przymierzył Mateusz Zębski, a chwilę później Dusan Miletic i zrobiło się 68:56.

Ostatnią część meczu wrocławianie rozpoczęli prowadząc 70:62 a zaraz po wznowieniu gry zza linii 6,75 m trafił Klassen. Kolejne fragmenty w wykonaniu Śląska nie były już jednak tak dobre i po kolejnej stracie oraz łatwych punktach rywali Winnicki poprosił o przerwę (76:71). Po wznowieniu gry dwie kolejne akcje należały do rozgrywającego dobre zawody Miletica (19 punktów, cztery zbiórki, trzy asysty) i Śląsk odskoczył na 82:71. To był decydujący moment meczu. Co prawda później jeszcze goście z Ulm zbliżyli się na sześć punktów (78:84), ale wrocławianie na więcej im nie pozwolili.

Kiedy przy wyniku 93:86 skuteczną trójką ponownie popisał się Klassen, a do końca pozostawało niewiele ponad sto sekund, to kibice Śląska zaczęli świętowanie. Gospodarze zwyciężyli 100:88 i była to ich druga wygrana w tej edycji Pucharu Europy.

Aż sześciu z dziewięciu zawodników Śląska, jacy pojawili się na boisku, skończyło mecz z dwucyfrową zdobyczą punktową. Oprócz Mileticia, z dobrej strony pokazał się także Marek Klassen. Kanadyjski rozgrywający, dla którego był to drugi mecz we wrocławskim zespole, oprócz 13 punktów zanotował też 10 asyst. 

W następnej kolejce wrocławianie 16 stycznia zmierzą się na wyjeździe z włoskim Dolomiti Trento.

Śląsk Wrocław - Ratiopharm Ulm 100:88 (21:19, 31:18, 18:25, 30:26)

Śląsk: Dusan Miletic 19, Arciom Parachouski 14, Marek Klassen 13, Mateusz Zębski 13, Andrij Wojnałowycz 13, Hassani Gravett 12, Kendale Mccullum 9, Aleksander Wiśniewski 4, Michał Sitnik 3;

Ratiopharm: Karim Jallow 22, Thomas Klepeisz 15, Trevion Williams 12, LJ Figueroa 14, Georginho De Paula 11, Pacoma Dadiet 6, Juan Nunez 5, Tobias Jensen 3, Noa Essengue 0, Nicolas Bretzel 0.

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

To może Cię zainteresować