Policja w mieszkaniu posła PO

Radosław Spiak, Michał Hamburger | Utworzono: 29.01.2014, 14:47 | Zmodyfikowano: 29.01.2014, 18:35
A|A|A

- W nocy z poniedziałku na wtorek wezwano funkcjonariuszy do awantury domowej. Kiedy przyjechali na miejsce, okazało się, że doszło do scysji między posłem a jego konkubiną - informuje rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski.

Po interwencji kobieta odstąpiła od złożenia zawiadomienia oraz wszczęcia postępowania przez policję. Funkcjonariusze o całej sprawie poinformowali Kancelarię Sejmu. Wie o niej już szef PO w regionie.

W przekazanym nam wieczorem oświadczeniu poseł informuje, że całą sytuację wyjaśnił ze swoją partnerką. Przeprosił również policję za to, że musiała poświęcić czas na tę sprawę. Jednocześnie prosi o uszanowanie prywatnych spraw jego i jego najbliższych.

 Cała sprawa może mieć przykre dla parlamentarzysty konsekwencje polityczne.

Komentuje Jacek Protasiewicz:

Jest to co najmniej zawstydzająca historia, która nie powinna się zdarzać w żadnej rodzinie, a tym bardziej nocna awantura z interwencją policji, nie powinna mieć miejsca u parlamentarzysty, czyli osoby zaufania publicznego. Oczekuję wyjaśnień, jak tylko wrócę do Wrocławia. Jutro albo w piątek. Oczekuję wyjaśnień dotyczących także powodów, dla których pan Charłampowicz legitymował się wobec policji legitymacją poselską, a nie dowodem osobistym. Wszelkie konsekwencje mogą być wyciągnięte. Każde mogą wchodzić w grę.

 

 

Komentuje Dr hab. Robert Alberski – politolog Uniwersytetu Wrocławskiego:

Kwesta kluczowa to wykorzystanie immunitetu. Formalnie da się to obronić. Od strony czysto praktycznej to na pewno nadużycie. Sytuacja, która tam miała miejsce przecież w żadem sposób nie łączy się z pracą publiczną. To jego prywatna sprawa. Chowanie się za immunitetem w tym wypadku jest etycznie złe. Historia jest nieco podobna do kontroli drogowych i korzystania wtedy przez posłów także z immunitetu. Gdy przy przekroczeniu prędkości pokazują poselską legitymacje i uciekają od mandatu. Od wielu lat mówi się o tym, żeby immunitet ograniczyć. Wciąż jednak tylko się „mówi”, a „nic nie robi”. Gdy przychodzi „co do czego” nie ma chętnych żeby się tym zając. Sprawa posła Charłampowicza powinna być rozpatrzona przez komisję etyki partii, albo parlamentarną komisję etyki poselskiej.

REKLAMA