Trzy razy trzy na Borneo

Maciej Szabatowski | Utworzono: 08.05.2018, 21:52 | Zmodyfikowano: 08.05.2018, 21:52
A|A|A

Liczba trzy - jak trzy tygodnie spędzone przez naszą bohaterkę na trzeciej pod względem wielkości - zaraz po Grenlandii i Nowej Gwinei - wyspie na świecie. Wyspie, która współdzielona jest przez trzy różne państwa, na której Asia szukała dla siebie nade wszystko kontaktu z jej dziewiczą naturą. Czy zdołała ją tam odnaleźć? Co konkretnie zawiodło ją w ten raczej odległy fragment świata? Sprawdźmy.



Urodziła się w malowniczej wsi na Pojezierzu Drawskim, w otoczeniu lasów, zwierząt i bujnej zieleni. Podróże polubiła, jak twierdzi, od najmłodszych lat i choć początki, szczególnie te szkolne, nie należały do najprostszych, to potem było już coraz lepiej, a samodzielna wyprawa do Maroka zapisała się w sposób symboliczny w pamiętniku Asi-Podróżniczki.



Asia zdradziła nam, że na Borneo nie przyciągnął jej żaden turystyczny folder, nie był to nawet nikt z osób jej bliskich. Chociaż...





Lądujemy wspólnie z naszą bohaterką w części malezyjskiej Borneo. Bez zaglądania do map w wersji online spróbujmy wyobrazić sobie i poczuć klimat tej wyspy: jej pejzaże, dźwięki, zapachy, no i samych ludzi. Nasza podróżniczka opisuje nam to najlepiej, jak potrafi.







Podczas rozmowy nie mogło rzecz jasna zabraknąć wątków kuchenno-podniebiennych, choć na plan pierwszy - z racji tego, gdzie nasza rozmówczyni spędziła chyba najwięcej czasu - raz jeszcze wychodzą orangutany. Czy jest szansa obejrzeć je na Borneo w ich naturalnym otoczeniu?






Borneo kojarzone jest z niespotykaną w zasadzie w żadnej innej części świata bioróżnorodnością, bogactwem fauny i flory.  Czy większości borneańskich mieszkańców i decydentów leży na sercu jeden z największych skarbów naszej planety? 





Podczas trzygodniowego pobytu Asi i jej partnera na Borneo nie zabrakło czasu na drobne wypady na okoliczne, mniejsze wyspy. 




Przechodzimy w naszej rozmowie do kwestii komunikacyjnych - jak najprościej, najlepiej poruszać się po wyspie? Na odpowiedzi cieniem kładzie się niestety raz jeszcze temat świadczący o dramatycznym tempie uszczuplania zasobów borneańskiego środowiska. 



Wyjątkowe sytuacje znad rzeki Kinabatangan, sposoby na przygotowanie się do wejścia do dżungli i fasolka, która czyni cuda w kwestii nawodnienia organizmu podróżnika. Asia raz jeszcze opowiada o nich wszystkich z emocją w głosie.





Jeśli wierzyć mapie Polskę dzieli od Borneo jakieś 10,5 tysiąca kilometrów. Pytaniem, które nasuwa się samo są sposoby dotarcia na wyspę oraz związne z tym koszty. I tu do pewnego stopnia niespodzianka...







Borneo po stronie malezyjskiej to miejsce raczej bezpieczne.  Jak zawsze jednak przydaje się zdrowy rozsądek. Kiedy dokładnie?









Na koniec jeszcze słów kilka na temat Brunei, drugiego z trzech państw położonego na wyspie, którą Asia zapamięta na lata.




Nasza rozmówczyni w studiu Podróży z Radiem RAM. :)

REKLAMA

To może Cię zainteresować