A | A | A

Wybawienie ****

Utworzono: 2017-04-27 22:18 , Zmodyfikowano: 0000-00-00 00:00
Trzeci film o policjantach z duńskiego Departamentu Q jest najlepszy z serii. Atmosfera skandynawskich kryminałów znów udanie zasłania słabsze momenty.

W oryginale film nazywa się „Flaskenpost Fra P”, czyli „List w butelce od P”. I właśnie od wyłowienia na plaży listu w butelce zaczyna się akcja. To dla mnie zabawne: przy okazji poprzedniego filmu z serii pisałem w recenzji, że ekranowe adaptacje powieści Jussiego Adlera Olsena są najbliżej ideału, o którym marzą fani skandynawskich kryminałów, czyli „zabutelkowania atmosfery z kart powieści”. W przypadku „Wybawienia” znów się udało, zdecydowanie największa w tym zasługa autora zdjęć Johna Andreasa Andersena.

Odpowiednio oświetlone pejzaże – od żółtych pól po szary krajobraz nadmorski – lepiej oddają nastroje bohaterów niż jakiekolwiek dialogi. Szczególnie, że to w scenariuszu kryją się największe mielizny. Gdybyśmy zaczęli zadawać logiczne pytania:

jak to możliwe, że złoczyńcy udało się ukrywać swój proceder przez lata;
w jaki sposób osiągnął takie mistrzostwo kamuflażu;
gdzie zdobył trening godny tajnego agenta;

wtedy odsłonilibyśmy słabe punkty konstrukcji.

Dają one o sobie znać także w finale, ale w przypadku kryminału rozmowy o zakończeniu zostawmy na inną okazję.

Wróćmy do początku. Treść wyłowionego listu jest trudna do odczytania. Nie wiadomo, kiedy i skąd list nadano. Zawartość butelki trafia na biurka bohaterów, których znamy z „Kobiety w klatce” i „Zabójców bażantów”. Tym razem Carl Morg przechodzi kryzys, trzęsie się jak liść. To policjant po przejściach. Inicjatywę przejmuje jego asystent, Asad. Film na tym zyskuje, bo oszczędny w środkach wyrazu Fares Fares to aktor bardziej charyzmatyczny od Nikołaja Lie Kaasa. Odtwórca roli Carla nieco spłaszcza bohatera serii powieści Jussiego Adlera Olsena.

 

„Wybawienie”, poza warstwą kryminalną i społeczną, można traktować jak rozważania o potrzebie, poszukiwaniu, odzyskiwaniu wiary. To, co postrzegamy jako najbardziej irracjonalne, niepotrzebne, a wręcz szkodliwe, może nam nieoczekiwanie przyjść z pomocą. Taka jest wymowa filmu Hansa Petera Molanda.

ZDJĘCIA
pokaż wszystkie +
ukryj część -
WASZE KOMENTARZE ()

WASZE KOMENTARZE (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony. Radio RAM nie odpowiada za treść komentarzy.
Teraz na antenie
Jan Pelczar
Życie Wrocławia
NEWSLETTER RADIA RAM
Dodaj swój adres, aby otrzymywać newsletter