„Od wczesnych lat dzieciństwa dorastałam otoczona muzyką” - wywiad z Dianą Krall

Radio RAM | Utworzono: 03.03.2008, 21:58 | Zmodyfikowano: 21.03.2008, 15:25
A|A|A

(Posłuchaj pierwszej części rozmowy z Dianą Krall):

Michał Sierlecki: Jesteś chyba najpopularniejszą i najbardziej rozpoznawalną wokalistką jazzową naszych czasów. Zanim zaczniemy rozmawiać o Twojej karierze, chciałbym zapytać o brzmienie Twojego głosu. Słyszałem, że odziedziczyłaś go po babci, która także świetnie śpiewała. Czy to prawda?

Diana Krall: - Dorastałam w bardzo muzykalnej rodzinie. Wielu moich krewnych śpiewało. Zwłaszcza ci od strony mamy. Wujek, który zmarł bardzo młodo, nagrał kilka utworów, śpiewał podobnie, jak Bing Crosby. Był moim ulubionym wokalistą. Mama taty również świetnie śpiewała.

Twój tato grał także na pianinie?

- Tak, grał na pianinie i kolekcjonował płyty, nagrania Binga Crosby’ego, Duke’a Ellingtona. Od wczesnych lat dzieciństwa dorastałam otoczona muzyką.

Twój ostatni album, (oczywiście pomijam tu składankę „The Very Best Of Diana Krall”) „From This Moment On” jest pełen znakomitych utworów. Mamy kompozycje Cole’a Portera, George'a Gershwina, Irvinga Berlina, Antonio Carlosa Jobima. Zastanawiałem się, czy kiedykolwiek myślałaś, by nagrać całe śpiewniki, tzw. „songbooki” tych wspaniałych kompozytorów, jak to swego czasu zrobiła na przykład Ella Fitzgerald?

- Jeszcze o tym nie myślałam. Wiesz, byłam ostatnio w Rio de Janeiro w Brazylii. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Sporo słuchałam Joao Gilberto i bossa novy. Skupiam się obecnie na brazylijskich kompozytorach, wspomnianym Jobimie i innych.

Na przykład na Ivanie Linsie?

- Tak, ale raczej chodzi mi o tych wcześniejszych kompozytorów. Próbowałam nauczyć się też portugalskiego, jednak wciąż nie potrafię (śmiech). Zatem ostatni pobyt w Brazylii był dla mnie bardzo inspirujący. I to, że powodzi mi się w życiu i dzięki temu mogę podróżować i odwiedzać inne kraje jest darem, bo zawsze możesz odkryć coś dla siebie, czerpiąc z innych kultur. Ale nie wykluczam w najbliższym czasie współpracy z Herbie Hancockiem. Nagrał śpiewnik piosenek Joni Mitchell w bardzo nietypowy spsoób i zdobył nagrodę Grammy za najlepszy jazzowy album roku. To nadzwyczajne. Zaprosił współczesnych artystów, jak Corinne Bailey Rae, Norah Jones i zaproponował muzykę Joni Mitchell.

(Posłuchaj drugiej części rozmowy z Dianą Krall):

Wiem, że bardzo cenisz twórczość Shirley Horn, miałaś okazję nagrać album ze świątecznymi piosenkami z orkiestrą Johnny’ego Mandeli, który pracował z Shirley choćby przy okazji sesji albumu „Here’s To Life” . Sądzę, że niezwykłym aranżerem jest także Vince Mendoza. Nagrał znakomity projekt „Both Sides Now” z Joni Mitchell. Czy myślałaś kiedyś o współpracy z Vincem?

- Bardzo bym chciała pracować z Vincem. Jest kimś, kogo podziwiam. Pracował również z moim mężem Elvisem Costello. Uwielbiam album „Both Sides Now”, który nagrał z Joni Mitchell, inne jego projekty też są wspaniałe. Obecnie jednak ponownie pracuję z Clausem Ogermanem. On nagrywał z Jobimem i Joao Gilberto, a także tworzyliśmy wspólnie album „The Look Of Love”. Powiedział mi: „Musimy zrobić coś ponownie” (śmiech). Mam nadzieję, że moja kariera będzie na tyle długa, iż pozwoli mi w przyszłości spotkać na swojej drodze także ludzi takich jak Vince.

W 2003 r. poślubiłaś Elvisa Costello, wspaniałego artystę, twórcę piosenek. Nagraliście razem fantastyczny album „The Girl In The Other Room” . Czy istnieje szansa na podobny projekt w przyszłości? Byłbym bardzo szczęśliwy, słysząc piosenki w stylu „Almost Blue”, „I’ve Changed My Adress”, „Departure Bay” i jednej z moich ulubionych „Narrow Daylight”.

- Och, to wielki komplement, dziękuję. Był to dla mnie bardzo osobisty album, nagrany zaraz po śmierci mojej matki. Obecnie myślimy nad napisaniem czegoś wspólnie, lecz w innym stylu. Ale nie wiem. Oboje pracujemy nad tak różnymi projektami na własne konto. Pod koniec dnia często jednak rozmawiamy o muzyce. On ma tak wspaniały wpływ na mnie (śmiech). Inspiruje mnie, ufam mu. Nie mamy na razie wspólnych planów. Teraz dla mnie jest ważna płyta z Clausem Ogermanem, która ukaże się latem.

(Posłuchaj trzeciej części rozmowy z Dianą Krall):

Oprócz tego, że jesteś żoną, zostałaś także mamą bliźniaków. Jakie to uczucie? Myślę, że macierzyństwo jest bardzo istotną częścią życia każdej artystki.

- Sądzę, że dla każdego, kto wybrał taką drogę. Mówię odrobinę przyciszonym głosem, bo to najwspanialsza rzecz, jaka kiedykolwiek mi się przydarzyła, oprócz małżeństwa z moim mężem oczywiście. I staram się, jak mogę, by pogodzić bycie mamą z życiem artysty. Staram się cieszyć życiem. Mieszkamy teraz w Vancouver od kilku miesięcy. I uważamy, że to świetne miejsce dla dzieci.

Czy są także utalentowane muzycznie, jak ich rodzice?

- Bardzo. Kochają muzykę. Tańczą, są pełnymi radości małymi chłopcami. To dla mnie prawdziwe błogosławieństwo, że ich mam. Jesteśmy trochę bardziej zmęczeni, niż dotychczas, ale to wszystko jest częścią rodzicielstwa i warte jest poświęcenia.

Skoro wspominamy album „The Girl In The Other Room”, to musimy pamiętać o coverze Toma Waitsa “Temptation”. Kolejny jego utwór z tej sesji to “Heart Of Saturday Night”. Może jest to pomysł na odświeżenie piosenek Waitsa i nagranie całego albumu z jego kompozycjami? Co o tym sądzisz?

- Sądzę, że jest wielu współczesnych twórców zasługujących na uwagę. Tom Waits z pewnością do nich należy. Tak samo Joni Mitchell, Leonard Cohen. Kompozytorzy, tacy jak choćby Elvis Costello, czy Bob Dylan. Ale twórczość Waitsa darzę wielką miłością, od kiedy usłyszałam jego pierwsze piosenki. Mój tato miał album „Nighthawks At The Diner”. Jest wyjątkowy i niepowtarzalny w tym, co robi, jak gra na fortepianie, jak się prezentuje. Znam wiele niezwykłych utworów Waitsa.

Uważam też, że to niezwykłe i bardzo oryginalne, gdy kobieta wykonuje utwory Toma Waitsa.

(Posłuchaj czwartej części rozmowy z Dianą Krall):

Diana, zastanawiałem się, czy po tych wszystkich latach nagrywania, występów, odbierania nagród, masz jeszcze jakąś tremę, dreszczyk emocji, na kilka minut przed wyjściem na scenę, czy po prostu jesteś pewna, że wszystko się powiedzie i w zasadzie nic specjalnie podczas występu nie jest w stanie Cię zaskoczyć?

- Nigdy nie jesteś pewien, że wszystko będzie w porządku. Zawsze chcesz odnaleźć magię. Wychodzisz na scenę i niektóre wieczory są bardziej magiczne, niż inne. Zawsze się starasz. Pracuję z najwspanialszymi muzykami i każda noc, kiedy gramy wspólnie jest dla mnie darem. Niektórzy byli moimi nauczycielami. Grałam na wielu ich projektach, kiedy miałam szesnaście lat. Muzykowanie z nimi jest naprawdę wielką frajdą. Nigdy do końca nie planuję swojego występu, w przeciwnym razie coś nagle może cię zaskoczyć. Po to jest improwizacja. Oczywiście wiem, jakie piosenki zagramy danego wieczoru, ale za każdym razem staramy się odnaleźć w nich coś nowego.

Twój album „All For You” był dedykowany trio Nat King Cole’a. Nagrałaś także piosenkę z Natalie Cole “Better Than Anything”. Czy nie kusiło Cię kiedykolwiek, by zaśpiewać wspólnie z Freddy’m Cole’m, bratem Nata, który jest dla mnie prawdziwą żyjącą legendą jazzu?

- Tak, to wspaniały muzyk. Widziałam go ostatnio latem ubiegłego roku i spotkamy się także w najbliższym czasie. To bardzo trafna sugestia. On jest niesamowity. Tylko kilku takich muzyków zostało.

To prawda, u nas w Polsce mieliśmy okazję podziwiać jego talent na kilku koncertach w ubiegłym roku.

(Posłuchaj piątej części rozmowy z Dianą Krall):

Nagrałaś mnóstwo duetów, m.in. z Tonym Bennetem, Rosemary Clooney, Tootsem Thielemansem, Rayem Charlesem, Terence’m Blanchardem. Współpracujesz ze znakomitymi muzykami. Gdybyś mogła wybrać artystę i nagrać z nim duet, kto by to był?

- Pragnienie i spełnienie to dwie różne sprawy. Jest wiele osób, z którymi chciałabym pracować, ale nie chcę być przesądna. Myślę, że zachowam to dla siebie.

Jedną z moich ulubionych kompozycji, jakie nagrałaś jest „Soldier In The Rain”. Napisał ją Henry Mancini. Aranżował Dave Grusin. Jest w tym utworze piękno, smutek, tajemnica. Czy pamiętasz tamtą sesję? Jak przebiegała?

- Było cudownie. Kocham Dave’a Grusina. To był bardzo ambitny utwór. Zarazem mroczny. Byłam zadowolona, że Dave go wybrał. Miałam okazję współpracować z tak wspaniałymi ludźmi. Za każdym razem, gdy nagrywasz z kimś takim, czerpiesz coś nowego, uczysz się.

(Posłuchaj szóstej części rozmowy z Dianą Krall):

Jakie są Twoje plany na przyszłość? Nagrywasz nowy album, tak?

- Tak. Aktualnie pracuję z Clausem Ogermanem nad nowym projektem. On aranżuje. Ale póki co, przygotowuję się na koncert, by przyjechać do Polski i was zobaczyć (śmiech). Nigdy jeszcze nie byłam we Wrocławiu i jestem tym bardzo podekscytowana.

W 2003 r. zagrałaś w filmie „Anything Else” Woody’ego Allena. Grał tam również Danny de Vito. Jak wspominasz pracę z Woodym? Czy kiedykolwiek myślałaś o karierze filmowej, czy może był to dla Ciebie tylko epizod?

- Uwielbiam Woody’ego Allena i chciałabym móc z nim jeszcze kiedyś pracować przy okazji innych projektów. Moimi ulubionymi filmami są właśnie jego filmy i stare klasyczne obrazy kina. Jestem otwarta na propozycje. Jeśli tylko czuję się na siłach i mam ochotę podjąć nowe wyzwanie, robię to.

Byłaś w Polsce kilka razy. Teraz oczekujemy Twojego koncertu w marcu we Wrocławiu. Ludzie tutaj kochają muzykę Diany Krall i jesteśmy szczęśliwi, że będziemy mogli znów Cię usłyszeć na żywo. Bardzo dziękuję za rozmowę.

- Również dziękuję. Nie możemy się już doczekać koncertu u was. Będą ze mną wspaniali muzycy, tacy jak John Clayton (bas), Jeff Hamilton (perkusja) i Anthony Wilson (gitara).To będzie dla publiczności na pewno wspaniałe muzyczne przeżycie.

REKLAMA
Dźwięki
Rozmowa Radia RAM z Dianą Krall. Cz. 1.
Rozmowa Radia RAM z Dianą Krall. Cz. 2.
Rozmowa Radia RAM z Dianą Krall. Cz. 3.
Rozmowa Radia RAM z Dianą Krall. Cz. 4.
Rozmowa Radia RAM z Dianą Krall. Cz. 5.
Rozmowa Radia RAM z Dianą Krall. Cz. 6.