Prokurator o 25-latku podejrzanym o zabójstwo fotoreportera: po zdarzeniu poszedł po piwo

Adam Barański, Przemysław Gałecki | Utworzono: 19.05.2017, 15:07
A|A|A

Ryszard Pawłowski zginął, bo zwrócił uwagę młodym ludziom, że zbyt głośno się zachowują. Drugi z zatrzymanych mężczyzn - Michał G., będzie odpowiadać za nieudzielenie pomocy. Mężczyźni nie chcieli rozmawiać.

Prokurator Krzysztof Ostrejko mówi, że Piotr R. nie przyznaje się do popełnienia zbrodni. - Twierdzi, że doszło do przypadkowego nadziania się na nóż. Ze wstępnej opinii biegłych wynika jednak, że nie był to przypadkowy cios - opowiada prokurator podkreślając, że podejrzani po zdarzeniu poszli do sklepu kupić piwo.

Michał G. twierdzi z kolei, że nie pamięta przebiegu tragicznego zdarzenia.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Małgorzata Klaus nie chciała wczoraj mówić o szczegółach tragedii do której doszło przed jednym z bloków na Wojszycach. Zdradziła jedynie co było bezpośrednią przyczyną zgonu.

- Biegli wykluczyli przypadkowość ciosów. Wskazali, że przyczyną zgonu była rana kłuta w okolicach serca z przecięciem tętnicy i krwotokiem - mówiła Klaus.

Do tragedii doszło we wtorek wieczorem. Krzysztof Zaporowski z Komendy Wojewódzkiej Policji, mówi, że kiedy na miejsce tragedii przyjechały służby, Ryszard Pawłowski jeszcze żył.  - Początkowo rozmawiał jeszcze z obecnymi na miejscu, ale ostatecznie nie udało się go uratować - relacjonował Zaporowski.

Policjanci od razu ujęli dwóch 25-letnich studentów. Główny podejrzany był pijany. Badanie wykazało 0,8 promila alkoholu we krwi. - Trwają badania toksykologiczne i sprawdzamy, czy sprawcy nie byli pod wpływem innych środków odurzających.

Przyjaciele zamordowanego wrocławskiego fotoreportera w szoku, nie mogą uwierzyć w o co się stało.

- Nie był w ogóle agresywny, to jest dla mnie śmierć irracjonalna - mówi jego przyjaciel Zbigniew Matczuk.

REKLAMA

To może Cię zainteresować