A | A | A

Uciekaj! ****

Utworzono: 2017-05-04 00:32 , Zmodyfikowano: 0000-00-00 00:00
Nigdy w historii żaden film tak nie zachwycił opiniujących na Rotten Tomatoes. Ukochane dziecko amerykańskich krytyków weszło do polskich kin bez większego rozgłosu. A to przecież będzie „It Follows” tegorocznego sezonu.

„Uciekaj!” to film, który narobiłby hałasu na festiwalu. Na przykład na Nowych Horyzontach, w sekcji „Nocne szaleństwo”. Pełna sala, żywiołowo reagujących widzów, to z pewnością dodaje wigoru filmowi Jordana Peele’a. Według entuzjastów, to horror z ważnym przesłaniem społecznym i celny cios wymierzony w problem rasowy, „bomba krytyki społecznej”, a przy okazji „jeden z najlepszych thrillerów”. Z pewnością można wykorzystać polską grę słów i nazwać „Uciekaj” rasowym thrillerem. Czy spełnionym? To zależy, czy wasza ocena filmu zależy od tego, jak mocno trzyma się przy ziemi i czy scenariusz obraca się w obrębie jednego gatunku. W przypadku „Uciekaj!” oprócz thrillera mamy horror, a nawet komedię, wszystko skrojone w sam raz na miarę szalonego seansu. Przy okazji daje on trochę do myślenia, wyśmiewa sporo stereotypów i zmierza do fantastycznie podkręconego finału.

 

Całość opowiada o weekendzie w wiejskiej rezydencji. Biała dziewczyna, Rose Armitage, przedstawia rodzicom swojego czarnoskórego chłopaka, Chrisa Washingtona. Od początku atmosfera jest napięta. Biali rodzice z czarnoskórą pomocą domową, zapewniający potencjalnego zięcia, że „gdyby tylko mogli, trzeci raz zagłosowaliby na Obamę”. Czarny chłopak przestrzegany przez kumpla, żeby uważał, a jednocześnie widzimy od pierwszej sceny, że jest się czego bać. „Uciekaj!” to film świetnie zagrany (w rolach głównych gwiazdy serialowe, Allisson Williams to Marnie z „Dziewczyn”, Daniela Kaluuyę znać możecie z „Black Mirror”) i świetnie opowiedziany.

Cięcia następują we właściwych momentach, zwroty akcji rozrzucono równomiernie, napięcie utrzymywane jest do końca. Gorzej bywa z wizualną stroną. Scena koktajlowego przyjęcia i sposób wprowadzenia powracających obrazów z tego wydarzenia, nie pasują do estetyki pozostałych sekwencji. Za to ujęcia jednej z bohaterek w starannym uczesaniu, w białej koszuli, ze strzelbą, mogą się zrymować polskim widzom z niedawnymi ujęciami z marszu ONR w Warszawie. „Uciekaj!” jest pełen metafor i zgrywa się z gatunkowych schematów, ale jednocześnie, szukając inteligentnego sposobu na krytykę społeczną, mniej mądrze zmierza do oczywistego finału. Twórcy porzucają więc w końcówce poważniejsze szaty, by sprzedać nam zakończenie na miarę Tarantino i „Szklanej pułapki”. I wtedy wreszcie czułem satysfakcję jako widz horroru, wcześniej wielokrotnie się nudziłem, jak na filmie, o którym można napisać ciekawy socjologicznie esej, ale niekoniecznie chciałoby się powtórzyć seans.

WASZE KOMENTARZE ()

WASZE KOMENTARZE (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony. Radio RAM nie odpowiada za treść komentarzy.
Teraz na antenie
Ian Pelczar
Strefa kina. Posłuchaj, co warto zobaczyć.
NEWSLETTER RADIA RAM
Dodaj swój adres, aby otrzymywać newsletter