Kulinarny Wrocław - klasyka ukraińskiego menu na Popowicach

Maciej Szabatowski | Utworzono: 18.11.2018, 09:51 | Zmodyfikowano: 18.11.2018, 09:51
A|A|A

Zaczynały w roku 2011, jako jedna z pierwszych restauracji z menu ukraińskim w naszym mieście. Jak twierdzą, motywacją do otwarcia małej chatki na wrocławskich Popowicach nie była dla nich w sposób bezpośredni rosnąca liczba osób przyjeżdżających do stolicy Dolnego Śląska zza naszej wschodniej granicy, lecz namowa bliskich, by robić na stałe to, co i tak robiły według nich w sposób wyśmienity.  Posłuchajcie opowieści  Pań Alony i Aleksandry z małej wrocławskiej restauracji przy ul. Wejherowskiej 19.




MS
: Jakie wyglądały Wasze początki na wrocławskiej mapie kulinarnej?  



MS: Przechodzimy do klasycznego menu ukraińskiego, a tam... barszcz. Ponoć tak ważny, jak powietrze. :)
    





MS
: Jeszcze parę słów o barszczu. No i propozycja numer 2: pirożki!



MS: Dowiedzmy się, na czym bazuje ciasto na pirożki.  I czy jest miejsce na eksperyment podczas codziennych czynności.





MS:
  Bliny, ponoć pozycja najczęściej mylona z naszymi racuchami. Ach, no i jeszcze magiczna receptura na pielmieni! ;)







MS
: Czas wyjrzeć za okno. Zmiany we Wrocławiu widziane oczyma naszych gości.



MS: Prowadzenie kuchni na stałe to spory wysiłek. Co stanowi jednak największe wyzwanie?







MS:  
Nie samymi smutkami i wyzwaniami człowiek żyje. W kuchni liczy się dobry humor!






MS
: To podsumujmy jeszcze. Od czego powinno zaczynać się swoją przygodę z ukraińską kuchnią?





 Nasi goście: Aleksandra Rabcewicz i Alona Marciniak z restauracji Zaporoska Chata.

REKLAMA

To może Cię zainteresować