Jedyny oddział psychiatrii dziecięcej może zostać zamknięty

Elżbieta Osowicz | Utworzono: 05.01.2018, 17:46 | Zmodyfikowano: 05.01.2018, 17:46
A|A|A

fot. Alex Proimos via flickr Crative Commons

Jak dowiedziało się Radio Wrocław klauzule opt-out wypowiedzieli wszyscy lekarze z oddziału psychiatrii dziecięcej przy Koszarowej: rezydenci i specjaliści. W związku z tym grafik udało się ułożyć tylko do 17 stycznia, nie ma chętnych do dyżurowania w nocy czy dni wolne. Dyrektor szpitala przy Koszarowej, Janusz Jerzak tłumaczy, że rozmowy z załogą nadal trwają, ale nie może nikogo zmusić do pracy ponad to co wymaga od nich kodeks pracy. Robert Adach z Urzędu Marszałkowskiego przyznaje, że podobna sytuacja jest na jednym z oddziałów pediatrycznych.

Na oddziale psychiatrii jest 28 miejsc, obecnie wszystkie są zajęte. Trafiają tam dzieci po próbach samobójczych, z depresją czy anoreksją. Najbliższe tego typu oddziały w regionie są w Miliczu i Bolesławcu, ale tam też nie ma zbyt wielu wolnych miejsc. Zdarzało się już, że trzeba było odsyłać chore dzieci do Poznania czy Opola. Ostateczna decyzja czy wrocławski oddział będzie zamknięty czy ograniczy przyjęcia ma zapaść w poniedziałek.

Problem ma nie tylko szpital przy Koszarowej. Klinika Chirurgii i Urologii Dziecięcej we Wrocławiu ograniczyła już przyjęcia. Neurologia szpitala przy Borowskiej ma odsadę dyżurową zapewnioną tylko do 10 stycznia. Kłopot może być także na porodówce przy ulicy Kamieńskiego - tam klauzule opt-out wypowiedzieli wszyscy lekarze. 

Jak mówi Małgorzata Nakraszewicz z Dolnośląskiej Izby Lekarskiej - młodzi lekarze, którzy wypowiedzieli klauzule opt-out czyli nie chcą pracować więcej niż 48 godzin tygodniowo, zgłaszają sytuacje w których między innymi są "za karę" odsuwani od zabiegów lub zmuszani do dyżurowania na kilku oddziałach jednocześnie.

Izba chce aby odpowiednie służby sprawdziły między innymi czy jest zapewnione bezpieczeństwo pacjentów i czy realizowany jest program szkoleniowy. Listy zostały wysłane, ale nie dotarły jeszcze do adresatów. Komentarza można spodziewać się najwcześniej w przyszłym tygodniu.

REKLAMA