Wrocław jak Wieża Babel. Jakich języków się uczymy?

Agata Wojciechowska | Utworzono: 25.03.2015, 10:42
A|A|A

zdjęcie ilustracyjne; fot. Joanbanjo (Wikimedia Commons)

Alfabet złożony z kresek i kółek to dla nich żadna przeszkoda. Wśród wrocławian dużą popularnością zaczynają cieszyć się języki nazywane przez lektorów, nieoczywistymi, a więc takie, które do tej pory były omijane w szkołach językowych szerokim łukiem. - Arabski to oryginalny język, który będzie poszukiwany na rynku pracy- mówią Ada i Celina, uczące się arabskiego na Uniwersytecie Wrocławskim.

Wybierając nietypowy język warto pamiętać, że już na początku bywa trudno - nie ma na przykład łacińskich liter albo pisze się od prawej do lewej. Jak jednak twierdzą wykładowcy, do zmian można się bardzo szybko przyzwyczaić.

- Starohebrajski alfabet ma tylko 22 litery, ale jest to jedynie zapis spółgłoskowy, w którym samogłosek musimy się domyślać - wyjaśnia dr Krzysztof Morta, kierownik pracowni Starożytnego Bliskiego Wschodu i Tradycji Biblijnej z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Najszerszą gamę nietypowych języków ma w swojej ofercie Instytut Studiów Klasycznych, Śródziemnomorskich i Orientalnych, który prowadzi także szkołę języków antycznych i orientalnych dla wszystkich.

POSŁUCHAJCIE CAŁEGO MATERIAŁU:



Ile języków może opanować człowiek? Fachowcy są raczej ostrożni: przeciętnie możemy w stopniu bardzo dobrym możemy nauczyć się dwóch, maksymalnie trzech języków. Całą reszta będzie już znajomością "po łebkach", czy jak to określa się np. w CV - w stopniu podstawowym. Oczywiście są wyjątki, poligloci potrafią się pochwalić umiejętnością komunikowania się w kilku, a nawet kilkunastu językach. Do tego jednak potrzeba ogromnej pasji, wręcz zawziętości i sporo czasu.

50 języków Arguellesa
Aktualnie światowym rekordzistą jest Alexander Arguelles. Ten 51-letni Amerykanin mówi biegle w 50 językach. Naukę rozpoczął mając 24 lata, aby przeczytać w oryginale książki ulubionych niemieckich pisarzy, postanowił zgłębić ten język. Potem przyszły kolejne: codziennie przez 16 godzin ćwiczy słownictwo, gramatykę, wymowę.

Technika jaką stosuje Arguelles to odsłuchiwanie nagrań z kasety w obcym języku, a potem powtarzanie za lektorem. Wieczorem powtórka - pisanie słów, a potem całych zdań. Wśród języków jakie poznał są m.in. perski, portugalski, holenderski, arabski, turecki, grecki, koreański i szwedzki.

Geniusz ze Świebodzic
Brzmi to imponująco, ale jeszcze więcej języków przyswoił Emil Krebs (na zdjęciu). Ten geniusz lingwista urodził się w 1867 w Świebodzicach. Uczył się w gimnazjum w Świdnicy, gdzie poznał i opanował w stopniu biegłym: francuski, łaciński, grekę i hebrajski.

Nauka języków stała się życiową pasją Krebsa, z każdym rokiem zgłębiał kolejne. Wśród nich tak egzotyczne jak: chiński, japoński, jawajski, malajski, mandżurski, mongolski, syjamski i urdu. Uczył się jednocześnie kilku języków, szukając podobieństw między nimi. Przed nauką języka wgłębiał się w historię i kulturę narodu. Krebs zmarł w wieku 62 lat, znając biegle 68 języków ze 120, które studiował.

Niezbadane są pokłady mózgu
Nauka języków obcych to prawdziwy stymulator dla mózgu. Szczególnie w młodym wieku jest bardzo korzystna dla rozwoju tego organu. Osoby bilingwalne lepiej kontrolują uwagę, mają pojemniejszą pamięć oraz lepiej sobie radzą z myśleniem abstrakcyjnym.

Zwiększają się umiejętności matematyczne, artystyczne, przestrzenne, rozwija się myślenie abstrakcyjne. Z kolei u osób starszych posługujących się wieloma językami ryzyko demencji i choroby Alzheimera jest niższe. Naukowcy twierdzą wręcz, że nauka języków jak żadna inna aktywność intelektualna wpływa na rozwój szarych komórek. Do tego stopnia, że zmiany widać w budowie mózgu.„Im więcej człowiek uczy się języków – tym szybciej w jego mózgu wzrasta liczba komórek nerwowych i połączeń między nimi" - twierdzi neurolog Scott Pierson.

Tagi:
REKLAMA