Gross-Rosen. Hitlerowcy spalili tam ciała ponad 3,5 tys. więźniów obozu koncentracyjnego. Dziś na piecu krematoryjnym leżą sobie towary oferowane przez firmę komunalną z Legnicy.
Piec krematoryjny w obozie Gross-Rosen jest uznawany za miejsce pamięci narodowej.
Tuż po wojnie w krematorium na legnickim cmentarzu dwaj byli więźniowie obozu przygotowali ekspozycję. To był hołd dla ich pomordowanych kolegów.
Tymczasem pracownicy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Legnicy (zarządza nekropolią) przeobrazili salę w sklep pogrzebowy. (Zobacz galerię zdjęć pod tekstem).
Posłuchaj relacji Radia Wrocław:
Handel prosto z krematoryjnego pieca prowadzony był przynajmniej od roku. Mimo to szef firmy zarządzającej cmentarzem Józef Wasinkiewicz twierdzi, że nie miał o tym pojęcia.
W ostatnich dniach - wśród skarpet, majtek i zniczy na sprzedaż - krematorium oglądali uczniowie. W ramach lekcji historii.
Zdaniem Zbigniewa Podrys-Kisielewskiego, byłego żołnierza Armii Krajowej, sprawą powinna się zająć prokuratura.
Po interwencji dziennikarzy prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej zapowiedział, że wkrótce z krematorium zniknie asortyment przeznaczony na sprzedaż. Prezes nie wyklucza jednak, że eksponaty z obozu koncentracyjnego również zostaną przeniesione do innego miejsca wystawienniczego.
Innego zdania jest wiceprezydent Legnicy Jadwiga Zienkiewicz. Zapewnia, że mauzoleum nie zostanie przeniesione poza krematorium. Dodaje, że prowadzenie handlu na jego terenie to skandal. I mówi: - Przepraszam.
Posłuchaj, co wiceprezydent Zienkiewicz powiedziała Radiu Wrocław:
Jadwiga21.11.2008 10:34
Jak Prezes mógł nie wiedzieć!!! o takim fakcie!!!Paranoja dosłownie.Sklep w muzeum pamięci?jak można było na coś takiego pozwolić,tego naprawdę nie można zrozumieć w głowie się to wszystko nie mieści.Jak młodzież szkolna ma szanować historie i uczyć się o holokauście skoro dorosłe osoby z tak ważnego miejsca zrobiły profanację.SKANDAL!