W sobotę, 12 czerwca w Sali Koncertowej Radia Wrocław im. Jana Kaczmarka odbyła się 13. Muzyczna Strefa Radia RAM. Wystąpili HooDoo Band z Wrocławia i niemiecki Club Des Belugas. Publiczność dopisała i bawiła się wyśmienicie, bo muzycy zagrali znakomite utwory.
Club Des Belugas to jeden z przodujących przedstawicieli
muzyki lounge & nujazz w Niemczech, jak również i w całej Europie.
Wykorzystując swoje liczne pomysły, łączą Contemporary European Lounge
& Nujazz Styles z brazylijskimi bitami i amerykańskim Black Soul'em lat 50,
60 i 70 -tych.
Główni członkowie to Maxim Illion i Kitty the Bill,
zapraszając do współpracy takich wspaniałych gości jak Brenda Boykin
(Californian Jazz), trębaczy : Reinera Winterschladen'a
(Nighthawks) i Thomasa Sifflinga, szwedzką
piosenkarkę anna.luca, londyńskiego piosenkarza jazzowego Iaina
Mackenzie, Anne Schnell z Jojo Effect, Deana
Browmana z NY.
Club Des Belugas rozpoczął swą karierę w 2002 roku nagrywając
album "Caviar at 3 a.m." W 2003r. ukazał się ich
drugi, zatytułowany "Minority Tunes", album, który
zawierał numer jeden na liście German Club Charts "HIp hip chin
chin" oraz "Gadda Rio".
W 2006 Club Des Belugas zaskoczył muzyczny świat prawdziwym dziełem
zatytułowanym "Apricoo Soul". 12" winyl "Wildcats
gotta move" dotarł do 3 miejsca listy German Clun Charts i
utrzymywał się w pierwszej dziesiątce przez pół roku. Album zawierał remix "Mambo
Italiano" Deana Martina, co było pierwszym światowym, legalnym
remixem dziela Martina, autoryzowanym przez Capitol/EMI jak i również rodzinę
samego artysty.
Utwory Club des Belugas były wykorzystywane w kompilacjach
ponad 220 razy. Były użyte w
reklamach takich firm jak np. : Mercedes-Benz, BMW, Lexus (Toyota), Ford
Mondeo, Smart, KIA motors, Campari, Martini, Strenesse, The German National
Soccerteam, Kaufhof, Burlington, Unilever, Telekom Germany, Telekom South
Korea, IGEDO.
DYSKOGRAFIA 2002 Caviar at 3 a.m. (album) 2003 Minority tunes (album) 2003 Hip hip chin chin / Gadda Rio (12" vinyl) 2006 Wildcats gotta move / Dibidy Dop (12" vinyl) 2006 Apricoo Soul (album) 2007 Skip to the Bip (Andreas Henneberg Remix / 12" vinyl) 2007 Moca - Post it (Club des Belugas Remix / 12" vinyl) 2007 Fred Astaire - Puttin on the Ritz (Club des Belugas Remix / 12"
vinyl) 2008 SWOP
Zespół HooDoo Band założyli trzej przyjaciele: Bartosz
Niebielecki, Bartłomiej Miarka i Tomasz Nitribitt, co było wynikiem
częstych koncertów podczas wrocławskich jam sessions. HooDoo ma na swoim koncie
występy na wielu festiwalach, m.in. "Rawa Blues Festiwal",
"Jimmiway Blues Festiwal" i "Jesień z
Bluesem" oraz na festivalu w Dreźnie, Zittau,
Sumperk i we Lwowie. Zespół zdobył pierwszą
nagrodę na III Festiwalu Form Muzycznych w kategorii Jazz/Blues. Został także
ogłoszony 'odkryciem roku 2007' w ankiecie przeprowadzonej przez ,,Okolice
Bluesa" i doceniony przez czytelników czasopisma ,,Twój Blues" w
ankiecie ,,Blues Top 2007".
W sytyczniu 2010 ukazał się pierwszy, rewelacyjny, dwupłytowy album
zespołu HooDoo Band. Na pierwszym krążku znajduje się 10
utworów studyjnych, z czego 8 piosenek to piosenki autorskie zespołu, natomiast
2 pozostałe to covery Ohio Players i Juniora Wellsa.
Drugi krążek zawiera koncert zespołu HooDoo Band, zarejestrowany w studio im.
Agnieszki Osieckiej w Radiowej Trójce podczas „Polskiego Dnia Bluesa
2009".
W skład grupy wchodzą: Tomasz Nitribitt (voc/harp) -
charyzmatyczny wokalista i harmonijkarz, z niepowtarzalną barwą głosu, odkryty
przez Jacka Barana. Przed wstąpieniem do grupy, był członkiem formacji Sufit. W
Hoodoo jest autorem tekstów i współautorem większości kompozycji. W wolnych
chwilach student filologii klasycznej.
Alicja Janosz (voc) - zwyciężczyni pierwszej edycji
polskiego „Idola". Już jako dziecko występowała w musicalu „Piotruś
Pan" w teatrze muzycznym „Roma". Jest laureatką „Szansy na
sukces" z udziałem Kayah, a obecnie (po kilkuletniej przerwie na
poszukiwanie własnej drogi muzycznej) pracuje nad solowym albumem, na którym
będzie można usłyszeć również muzyków z Hoodoo Band.
Patrycja Łacina-Miarka (voc) - od 2003 roku aktorka
Wrocławskiego Teatru Lalek. Absolwentka Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu
i Szkoły Wokalnej w Poznaniu. Jako aktorka ma na koncie liczne role teatralne,
wółpracowala z Janem Peszkiem, Krzysztofem Kolbergerem, Joanna Szczepkowską...
Krzysztof Borowicz (keyb) - ukończył średnią Szkołę Jazzu i
Muzyki Rozrywkowej we Wrocławiu, w klasie fortepianu. Obecnie jest studentem na
wydziale jazzu w Akademii Muzycznej w Katowicach, w klasie fortepianu. Jest
pasjonatem technik studyjnych, aranżacji oraz kompozycji. Jest również
członkiem grupy „The Crackers".
Bartek Miarka (guitar) - gitarzysta poszukujący infspiracji
głównie w bluesie, rocku, soulu i jazzie oraz w muzyce etnicznej. Jego najwięksi idole to Eric
Clapton, Albert Collins, Albert King, BB King, Steve Ray Vaughan, Cream, Pink
Floyd, Roger Watters i Derek Trucks Band. Pierwszy zespół w którym grał
to "59-700", który Bartek założył ze swoimi kolegami z rodzinnego
miasta. Obecnie ma na swoim koncie wiele koncertów z takimi muzykami jak Carlos
Johnson, Jurek Styczyński, Sebastian Riedel, Anika, Natural Dread Killaz,
Alicja Janosz czy Hoodoo Band, którego jest współzałożycielem.
Andrzej Stagraczyński (bass guitar) - basista od wielu lat
związany z wrocławskim środowiskiem muzycznym. Brał udział w wielu koncertach i
nagraniach w kraju i zagranicą. Obecnie, oprócz zespołu HooDoo Band, gra w
zespole Stare Dobre Małżeństwo.
Bartosz „Mr Shuffle" Niebielecki (drums) -
współzałożyciel grupy, kompozytor, a przede wszystkim producent albumu. Młody
perkusista, który swój pierwszy koncert zagrał, mając 12 lat. Ma na swoim
koncie współpracę z gwiazdą bluesa z Chicago Carlosem Johnsonem, a także wiele
koncertów zagranych z Wojtkiem Karolakiem, Leszkiem Cichońskim, Anthymosem
Apostolisem, Robertem Szewczugą i Jackiem Baranem. Obecnie, poza HooDoo gra
również w J.J.Band, The Crackers oraz z L.U.C.iem.
Radio RAM nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy. Radio RAM zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z netykietą.
Spocony13.06.2010 22:27
Z wielką przyjemnością wybrałem się na koncert z przjaciółmi. Muzycznie super, organizacyjnie na poziomie nocnika. Wielki ukłon dla artystów bo wpadki obsługi technicznej były delikatnie mówiąc mało profesjonalne. Nie wiem kto był decydentem wyboru sali ale wiem, że we Wrocławiu są sale klimatyzowane. Uważam, że zorganizowanie sprzedaży napojów dla widzów nie graniczy z cudem w 2010 roku! Ciekaw jestem komentarzy gości z zagranicy na temat standardów organizacji koncertów w Polsce... Mam nadzieję, że ktoś wyciągnie wnioski przed następną strefą radia ram.
olili13.06.2010 22:29
jakie sale masz na myśli?
jk13.06.2010 23:24
zgadzam sie ale...
na koncert przychodzi sie aby napoic sie....
MUZYKA!!!
POZDRAWIAM!
ramowiczow
josie
Marcin Akielaszek14.06.2010 1:01
Po latach świetlnych (rocznik 1969, ostatni mój koncert to lata 90 i Simply Red w Spodku) wybrałem się na 13 Strefę, oczywiscie moja pierwszą. Ogólnie rzecz biorąc koncert był świetny. Nie będę porównywał obu występów i recenzował muzyki, bo gusta są różne i nigdy ich nie komentuję. Odniosę się tylko do kilku elementów organizacyjno-technicznych. Hoo Doo Band wyjątkowo muzycznie i wokalnie trafił w moje ucho, a dodam, że wcześniej praktycznie nie znałem ich twórczości. Wielkim potknięciem w ich wystepie był dla mnie prawie niesłyszalny wokal Tomka. To błąd dla mnie zupełnie niezrozumiały. Nawet jeśli Jego niedyspozycja fizyczna była przyczyną, to po to są próby by zniwelować ten problem. Na przestrzeni całego ich występu udało mi się docenić klase Jego głosu, ale nie zatarło to kiepskiego wrażenia. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń do proporcji wokalu i muzyki w koncercie Clubu. Komentarz Spoconego jest w wielu elementach trafny, przy czym z mojej strony, człowieka bardzo tolerancyjnego, nie stanowiło to jakiegos znaczącego dyskomfortu, ale szczerze współczułem wykonawcom, którzy musieli w tej temperaturze i wilgotności dać pełnych siebie. Zastanawiałem sie jak dziewczyny z HDB dały radę tańczyć przez większość swojego występu, ale po szaleństwach Brendy po prostu mi szczeka opadła :-) Brenda wyczuła tez zgromadzoną w nas energię i porwała salę do tańca, który na pewno nie przeszkadzał w odbiorze muzyki, dlatego może nastepną strefę warto zorganizować w miejscu bardziej sprzyjającym tańcowi, bo od pierwszych dźwieków cięzko było usiedzieć na miejscu.
kulka15.06.2010 21:20
no ale problem jest we Wrocławiu z dobrą salą na taki koncert, nie ma w tym mieście sali idealnej :((
Spocony13.06.2010 22:27
Z wielką przyjemnością wybrałem się na koncert z przjaciółmi. Muzycznie super, organizacyjnie na poziomie nocnika. Wielki ukłon dla artystów bo wpadki obsługi technicznej były delikatnie mówiąc mało profesjonalne. Nie wiem kto był decydentem wyboru sali ale wiem, że we Wrocławiu są sale klimatyzowane. Uważam, że zorganizowanie sprzedaży napojów dla widzów nie graniczy z cudem w 2010 roku! Ciekaw jestem komentarzy gości z zagranicy na temat standardów organizacji koncertów w Polsce... Mam nadzieję, że ktoś wyciągnie wnioski przed następną strefą radia ram.