29 maja we Wrocławiu wystąpiła pochodząca z Mozambiku następczyni legendarnej Amalii Rodriguez, Mariza. Czwarty studyjny krążek artystki, zatytułowany "Terra", przynosi mieszankę dźwięków morny, folku, rytmów kubańskich i klimatów spod znaku saudade.
Mariza w swych
muzycznych poszukiwaniach nie stara się chować gatunku fado do muzeum. I pewnie
dlatego zyskuje przychylność młodej publiczności. Muzycy i producenci , którzy
jej towarzyszą nierzadko mają w swym dorobku projekty z największymi gwiazdami
współczesnej muzyki rockowej, czy pop. Tak jest choćby w przypadku gitarzysty Dominica
Millera, od dwudziestu lat grającego u boku Stinga.
Jego gitara daje o sobie znać także na najnowszym albumie Marizy - „Terra".
Już poprzedni album „Transparente" (2005) zachwycał oryginalnością
kompozycji, soczystym i przejmujacym głosem samej Marizy, ale także zjawiskowym
brzmieniem orkiestrySinfonietta
De Lisboa pod
batutą brazylijskiego artysty Jacques'a Morelenbaum.
Tło utworów wypełniało brzmienie smyczków, co w połączeniu z wokalem o takim
ładunku emocjonalnym, dało piorunujący efekt. Album w wielu krajach pokrył się
platyną.
Myślę, że podobnie będzie w przypadku najnowszego dzieła Marizy, zważywszy
także na to, kto jej w tych nagraniach towarzyszy. Przede wszystkim postawiła
na gitarę flamenco i zmysł producencki Javiera
Limóna. Duch jego gry obecny jest w rozpoczynającym album „Já
Me Deixou" mającym
znamiona greckich rytmów. Przejmująco zaśpiewane „Minh'
alma" zwłaszcza
w partii refrenu budzi szacunek i podziw dla możliwości wokalnych Marizy.
Skoczna i dynamiczna „Rosa Branca" jest miłym urozmaiceniem i ukazuje
naszą bohaterkę trochę w innym świetle. Nie tylko zatem wzrusza i zachwyca, ale
też bawi i rozwesela. „Beijo de Saudade"śmiało
mogłaby w swym repertuarze umieścić Cesaria Evora, lub
inna gwiazda z Wysp Zielonego Przylądka.
Dla Marizy taką zacną postacią okazał się Tito Paris i dlatego śpiewa z nią w duecie.
Towarzyszy im brzmienie i solo trąbki, co nie jest takie oczywiste w przypadku
fonograficznych dokonań artystki. A nawet stanowi pewnego rodzaju nowość.
Kubańskie wibracje poczujemy w utworze „Fronteira".
Współpraca z pianistą Chucho Valdesem nie pozostaje tu bez znaczenia. W
innych nagraniach pojawi się tez kolejny znany pianista, tym razem z Brazylii.
A jest nim legendarna postać Ivana Linsa,
uznanego za jednego z najwybitniejszych , obok Antonio
Carlosa Jobima, wspólczesnego twórcę brazylijskich songów.
Poczuć można również słowiańskie odniesienia do naszych skal i harmonii.
Ballada „Tasco Da Mouraria" przywołuje skojarzenia z piosenkami
rodzimej Edyty Geppert i myślę , że żadna w tym ujma dla obu artystek. Może po
prostu mają podobną wrażliwość? Przecież tak bywa nie raz....Dominic Miller da jeszcze znać o sobie w „Alma
de Vento" i
charakterystyczne brzmienie gitary akustycznej (dla mnie już zawsze kojarzone z
niesmiertelnym stingowym„Shape
Of My Heart") otuli swym brzmieniem wibrujące struny głosowe
pięknej Marizy.
Należy także podkreślić, że oprócz doskonałej oprawy
audio album„Terra" zawiera fotografie ukazujące urodę
portugalskiej pieśniarki. Na koncertach występuje przeważnie w szerokich
gotyckich sukniach, co w zestawieniu z jej tlenioną fryzurą daje obraz
świadomej, pięknej, ujmujacej swym talentem kobiety. Polska publiczność
wielokrotnie mogła poczuć klimat fado w wydaniu Marizy. Wrocławianie przekonali
się o tym marcu 2003
roku podczas XXIV
Przeglądu Piosenki Aktorskiej, a potem w czasie festiwalu Wrocław
Non Stop w lipcu 2005
roku. Kto wówczas nie miał okazji zobaczyć na żywo tego zjawiska,
powinien wybrać się na wrocławski koncert
artystki, który odbędzie się 29 maja.