W Tłusty Czwartek pączkujemy w Waszych firmach!
Prezenterzy Radia RAM osobiście obdarują was słodkościami - poczujecie się jak pączki w maśle!
Wojciech JakubowskiDziś głos oddaję fantastycznej wokalistce. I w sumie pięknie się składa. Mamy 8 marca, tak więc nie wypada inaczej, a na dodatek 31 lat temu owa dama wydała drugi singiel z drugiej w dorobku płyty. Pięknie się też składa, bo David Gilmour, który odkrył jej talent i sfinansował pierwszą sesję nagraniową, będzie bohaterem jutrzejszej opowieści.
Wróćmy jednak do Kate Bush. (Posłuchaj):
Cóż takiego miała nam do powiedzenia wówczas, w marcu 1979 roku? Utwór „Wow”, który trafił na singla promującego album „Lionheart” to opowieść o show biznesie, brytyjskim show biznesie, o tym co artystce w nim nie odpowiada, co śmieszy, co uwiera. Niektórzy twierdzą, że to krytyka branży w ogóle, niektórzy dopatrują się wycieczek pod adresem konkretnych postaci, znanych i działających w tamtych czasach- co do nazwisk nie ma już jednak zgody. W każdym razie ironiczne spojrzenie na gwiazdkę estrady, jakbyśmy to dziś powiedzieli- celebrytkę, przez zaledwie 21 letnią, stawiającą odważne, ale jednak pierwsze kroki wokalistkę, jest znamienne. Rok wcześniej Bush wydała debiutanckie „The Kick Inside” z największym hitem w karierze, utworem „Wuthering Heights”, który jako jedyny do tej pory dotarł do 1 miejsca zestawienia singli. Kate mogła wówczas wybrać drogę łatwą i przyjemną- od przeboju do przeboju, spychając na drugi plan ambicje artystyczne. To jednak zdecydowanie jej nie odpowiadało. Nie dała się wepchnąć w koleiny wokalistki, której debiut przyniósł światową sławę a zatem teraz trzeba świat karmić kolejnymi smakowitymi kąskami, bo tego się od niej oczekuje. Przebojowość, a co za tym idzie wysokie miejsca na listach przebojów miały być efektem ubocznym twórczości- najważniejsze było to co ma do powiedzenia, a z płyty na płytę forma przekazu stawał się dla odbiorcy coraz trudniejsza i mniej strawna. Co jednak ciekawe ta strategia w dłuższej perspektywie dała znakomite rezultaty, a słuchacze, choć wystawiani na coraz to cięższe próby, nie odwrócili się od Kate. Ot chociażby album „The Dreaming” z 1982 roku. Co prawda poniósł komercyjną klęskę, ale dziś uważany jest za jeden z najlepszych w jej karierze. Sama wokalistka przyznała, że w tamtych czasach taka antykomercyjna volta była szaleństwem i o szaleństwo całkiem poważnie mogła być podejrzewana ona sama. Ale taki właśnie miał być ten album, bez względu na konsekwencje, a te mogły być zgubne. Kolejne lata pokazały jednak, że nie tak łatwo zrazić fanów i stracić ich zaufanie. I tak właśnie wyglądały początki kariery tej bezkompromisowej i zdecydowanej wokalistki. Artystki, która kuszona była łatwą i przyjemną karierą, o wybór której zresztą nikt pewnie nie miałby do niej pretensji. Zdecydowała jednak inaczej, postawiła na niezależność, zyskując w ten sposób nie tylko szacunek słuchaczy, ale i samego- no właśnie, show biznesu!
Średnia ocena: 5.00 Ilość głosów: 4
Musisz mieć zainstalowany Flash Player aby móc odsłuchiwać dźwięki!
Muzyka dzień po dniu. 8 marca 2010 r.
Radio RAM nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy. Radio RAM zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z netykietą.
Lermik08.03.2010 20:44
Kate Bush jest przeze mnie uwielbiana a każda ciekawa informacja o tej wielkiej artystce cieszy mnie niezmiernie. Kate Bush... I jak tu nie kochać kobiet? :) Dzięki za artykół p. Wojtku!