• Czwartek 17 maja 2012 r.

Kultura

Serafina (*****) Posłuchaj

Fot. www.gutekfilm.pl

Do kin trafia film, który po raz pierwszy pokazano we Wrocławiu na zakończenie tegorocznego festiwalu Era Nowe Horyzonty. To był prawdziwie królewski finał.(Posłuchaj)

Chcesz napisać powieść, ale nim zaczniesz musisz wytapetować pokój dla dziecka ? Napisałabyś wiersz, ale najpierw musisz zrobić zakupy, pranie i obiad na jutro? Wracając z pracy masz świetny pomysł na parateatralne działanie artystyczne, ale póki co czeka na ciebie odkurzacz, miotła i pasta do podłóg? A przed wejściem na drogę malowania i rzeźbienia powstrzymuje cię jedynie codzienna porcja pieluch do zmienienia i koszul do wyprasowania? To może chociaż napiszesz marną recenzję filmową? Tak między rozwieszaniem prania a ładowaniem zmywarki?

 Jeśli tak, to zacznij od napisania recenzji z „Serafiny” – filmowego hołdu dla ludzkiej pasji tworzenia, zastrzyku pozytywnej energii dla kreatywnych, a przy okazji świadectwa, że dawniej ludzie mieli ciężej.

 Serafina prała w rzece, taszczyła ubrania z powrotem do swojej kamienicy, nim cokolwiek ugotowała musiała najpierw to wypatroszyć bądź obrać, a zmywarka była dla niej równie wielkim science-fiction jak kariera malarska.

Serafina, tytułowa bohaterka filmu Martina Provosta, malowała dla własnej przyjemności. To był jej sposób na życie, chwila wytchnienia od nużącej codzienności i męczących docinków dobrych mieszczan. Niezrozumiana, nieatrakcyjna, dziś mogłaby co najwyżej pomyśleć o karierze w jakiejś wersji „Idola” czy „Mam talent”. W swoich czasach dobroduszny olbrzym z niezwykłą intuicją malarską czekał na odkrycie między baliami upranych koszul i talerzami ugotowanych potraw. Szczęście sprawiło, że w domu, którym opiekowała się Serafina, zamieszkał kolekcjoner William Uhde. Człowiek, który odkrył dla świata Picassa, zainteresował się też swoją gosposią i jej niebanalnymi dziełami.

Piękno opowiedzianej w filmie historii płynie przede wszystkim z ukazania prostoty tej relacji. Uhde nie chciał oszukać i wykorzystać swej nowej podopiecznej, jego zachwyt nie od razu doprowadził do zrobienia choćby małej wystawy – na drodze stanęła między innymi wojna, swoje zrobiła choroba artystki. Być może to skromne życie i traktowanie twórczości jako hobby było ratunkiem dla dokonań Serafiny. Jej kinowa biografia otrzymała siedem Cezarów, w tym za najlepszy film. Oczywista była też statuetka za główną rolę dla Yolandy Moreau. Aktorka nie schlebiała ani widzom, ani swej bohaterce. Jej postać nie jest łatwa w życiu i odbiorze. W pierwszej części filmu wręcz rozświetla ekran, daje widzowi skrzydeł, pod koniec zaczyna irytować, a w finale daje świadectwo dramatu kobiety, która nie potrafi poradzić sobie z drzemiącym w niej pokładem emocji. Ucieleśnienie szaleństwa nie znajduje tu ujścia w atakach histerii, jest subtelnym studium słabości. U boku Moreau wystąpił Ulrich Tukur, aktor, którego twarz skrywa tajemnicę. Budzi to niepokój w „Białej wstążce”, w „Serafinie” raczej ciekawość. Film przywrócił też sławę prawdziwej Seraphine z Serilis – muzeum, które wystawia jej prace od dnia premiery zanotowało czterokrotny wzrost liczby zwiedzających, który nie zmniejszył się po dziś dzień. A zatem mechanizm odbioru sztuki przez widza różnych epok i wrażliwości jest niezbadany i żaden jego wymiar nie definiuje dzieła. O tym musimy pamiętać oglądając „Serafinę”, zastanawiając się nad losem bohaterki filmu, nad twórczością, która była dla niej rytuałem.

Czym będzie dla ciebie akt tworzenia ?


Jedno z objawień festiwalu Era Nowe Horyzonty poleca Roman Gutek (Posłuchaj):

Oceń

  • Current.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Średnia ocena: 3.83 Ilość głosów: 6

multimedia

Audio

Musisz mieć zainstalowany Flash Player aby móc odsłuchiwać dźwięki!

Roman Gutek o filmie "Serafina"

Radio Wrocław on Facebook

Poleć znajomemu

*Pola obowiązkowe

Teraz na antenie

Skomentuj artykuł

*Pola obowiązkowe

komentarze

Radio RAM nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy. Radio RAM zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z netykietą.

Brak komentarzy do tego artykułu

Polecamy

Newsletter