"Stare-nowe" w MuzWro [POSŁUCHAJ]

Maciej Szabatowski | Utworzono: 27.01.2021, 10:59 | Zmodyfikowano: 27.01.2021, 10:59
A|A|A

Okładka płyty "Doppelganger" formacji Pin Park

Obie goszczące w programie składy odwołują się do konwencji muzycznych doskonale nam znanych.  Tradycyjny krautrock, oszczędny minimal, niepozbawione nuty taneczności electro/downtempo -  w tych kategoriach wydarzyło się w historii muzyki popularnej naprawdę wiele. Mimo to, a może właśnie dlatego, z wielką przyjemnością sięgneliśmy dziś po najnowsze wydawnictwa formacji Pin Park i Funkasanki.

Pin Park
tworzą Maciek Bączyk oraz Maciek Polak. Ich inspiracją z jednej strony są takie gatunki jak krautrock, ambient, IDM czy muzyka minimalistyczna, ale z drugiej nietypowa i mocno nieortodoksyjna architektura ich podstawowego instrumentu, EMS Synthi AKS, w który wyposażony jest każdy z nich. Ich muzyka nie jest jednak w żadnym wypadku apoteozą wspomnianego, do szpiku analogowego, instrumentarium, a obierającą z płyty na płytę różne kierunki podróżą po nieraz zapomnianych czy mniej uczęszczanych rubieżach muzyki elektronicznej.



W odróżnieniu od w zasadzie w całości wyimprowizowanej, pierwszej płyty „Krautpark", podczas pracy nad płytą "Doppelganger" muzycy Pin Park skupili się na precyzyjnym budowaniu i szlifowaniu zamierzonej formy poszczególnych utworów, a poza podstawowym szkieletem, jaki tworzy ich instrumentarium EMS, sięgnęli po kilka innych analogowych klasyków, ale również współczesnych, cyfrowych urządzeń. Sam tytuł, nawiązujący do istniejącej w literaturze postaci sobowtóra, wybrany został celowo - płyta sprawia wrażenie, według muzyków zupełnie przypadkowo, głębokiego ukłonu w kierunku elektroniki drugiej połowy lat 70. XX wieku.

Z jednej strony ukłon w stronę klasyki brzmienia, z drugiej pomost łączący świat fascynacji instrumentami napędzanymi energią z gniazdka z ich własną, autorską wizją tego co w elektronice minimalistyczne i tchnące ciszą. 

Zapis spotkania z Pin Park znajdziecie u dołu strony.





Funkasanki to nieco ekscentryczny duet grający szeroko pojęte downtempo. Niepoprawni marzyciele, samozwańczy tancerze, pełni dystansu do siebie wierzą niczym Blues Brothers w muzyczną misję. We wrześniu ubiegłego roku, pod szyldem netlabelu My Name Is New wytwórni Kayax, ukazała się druga płyta zespołu Last Call. Utworów z zestawu pod szyldem "Last Call" posłuchaliśmy wspólnie z Anią i Przemkiem w drugiej godzinie Muzycznego Wrocławia.

Last Call to koncept album o przededniu ... końca świata. Nie ma w nim jednak globalnych katastrof, spektakularnych upadków mocarstw ani postapokaliptycznego krajobrazu. Dla Funkasanki koniec świata to koniec pewnego rozdziału i zarazem nowe otwarcie, pełne nadziei i ciekawości. Last Call to ostatnie wezwanie przed podróżą w przyszłość, wezwanie by rozliczyć się z samym sobą, by docenić to gdzie się obecnie jest, by przygotować się na nowe. 

Duet znany jest z dystansu do siebie samych i do własnej twórczości. Płytę o końcu świata, trochę na przekór, postanowili zrobić taneczną - bo jak już tańczą, to tak jakby nie miałoby być jutra. Muzycznie cały album zachowany jest w elektronicznym stylu na pograniczu downbeatu i chilloutu, a zespół pretenduje do miana polskiego przedstawiciela downtempo. 

W ostatnim #MuzWro także pocztówka video prosto z Leeds, od naszej korespondentki Marysi Żukowskiej. Jednak jedną z najważniejszych wiadomości wydania, i myślę całego roku 2021,  jest przyznanie ważnego tytułu Bożenie i Lechowi Janerkom - wszystko to podczas tegorocznej gali Paszportów Polityki.

Słynna wrocławska rockowa para otrzymała od kapituły Polityki tytuł Kreatora Kultury. Rozmowa z Lechem Janerką do odsłuchania w odtwarzaczu poniżej. 

P.S. Po 20:00 wspólnie z Jackiem Dojwą wsiedliśmy do Orient Expressu. Instytut Niskich Temperatur przeniósł Was nieco bliżej Azji. Posłuchajcie tu.




POSŁUCHAJ RAZ JESZCZE




Do usłyszenia za tydzień. Moimi i Waszymi gośćmi będą m.in. Krzysiek Stęplowski z serwisu Nowa Muzyka oraz Baasch.
Zapraszam!

Maciek Szabatowski 


REKLAMA

To może Cię zainteresować