Zakończył się energetyczny szczyt we Wrocławiu

Sylwia Jurgiel, PAP, kg | Utworzono: 28.01.2009, 21:44 | Zmodyfikowano: 29.01.2009, 11:06
A|A|A

Goście byli punktualni. Pierwszy przed wrocławskim ratuszem ok. godz. 17.00 stawił się gospodarz spotkania prezydent Lech Kaczyński. Witał w drzwiach premiera Czech Mirka Topolanka i prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę.

Przed wejściem do ratusza były oficjalne uściski i uśmiechy do fotoreporterów. Nie zabrakło gospodarza miasta Rafała Dutkiewicza.

Potem politycy zniknęli za ratuszowymi drzwiami. Tam w sali reprezentacyjnej zasiedli do rozmów przy stole ustawionym w kształcie podkowy.

Głównym tematem rozmów była realizacja porozumienia gazowego między Moskwą a Kijowem.

Prezydent Lech Kaczyński jest pewien, że sprawa przerwy w dostawach gazu musi być wyjaśniona. Zwłaszcza, że jest takie przekonanie, iż winna jest Ukraina.

Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko zapewniał, że jego kraj nie ponosi winy za kłopoty z gazem. Natomiast premier Czech Mirek Topolanek przyznał, że prawdziwym testem integracji europejskiej będzie właśnie wspólne rozwiązanie kłopotów energetycznych.

Prezydencki minister Mariusz Handzlik w rozmowie z PAP jeszcze przed spotkaniem mówił, że jego celem jest omówienie porozumienia rosyjsko-ukraińskiego dotyczącego dostaw gazu na Ukrainę oraz tranzytu tego surowca do krajów UE, a także zastanowienie się nad sposobami zapobiegania kryzysom gazowym w przyszłości. Według Handzlika, spotkanie we Wrocławiu to również okazja do poinformowania Topolanka - premiera kraju przewodniczącego obecnie pracom UE - o sytuacji na Ukrainie, a także o wynikach rozmów Juszczenki w Brukseli z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso.

Prezydent Ukrainy obiecał we wtorek Barroso, że będzie respektował porozumienie Naftohazu z Gazpromem kończące kryzys, który doprowadził do wstrzymania dostaw gazu do UE. Obaj politycy zapowiedzieli zacieśnianie współpracy energetycznej między UE a Ukrainą, co ma się m.in. przejawiać włączaniem ukraińskiej sieci przesyłowej do rynku europejskiego.

Od poprzedniej wizyty ukraińskiego prezydenta w naszym kraju mijają zaledwie dwa tygodnie. 14 stycznia Juszczenko złożył wizytę w Wiśle, gdzie z Lechem Kaczyńskim rozmawiał o trwającym wówczas sporze gazowym między Kijowem a Moskwą.

Spotaknia te to zdaniem rządowej opozycji przykład na to, iż rząd Donalda Tuska "prowadzi politykę milczenia lub co najwyżej powtarzania pomysłów Brukseli, i że jedynie prezydent Kaczyński robi coś w sprawie bezpieczeństwa energetycznego" - twierdzi europoseł PiS Konrad Szymański.

Tymczasem premier Donald Tusk jest właśnie na szczycie ekonomicznym w Davos, gdzie planuje kilka spotkań między innymi z premierem Rosji Władimirem Putinem. Tematem rozmowy ma być konflikt gazowy pomiędzy Rosją i Ukrainą - informuje TVP Info.

Konflikt ten, wywołany brakiem umów o cenie gazu dla Ukrainy w bieżącym roku i stawek za jego tranzyt przez ten kraj do państw Unii Europejskiej, doprowadził najpierw do odcięcia dostaw paliwa dla Kijowa, a następnie do wstrzymania jego dostaw do odbiorców europejskich. Tłoczenie gazu z Rosji na Ukrainę i do UE wznowiono tydzień temu po porozumieniu zawartym przez ukraiński Naftohaz i rosyjski Gazprom w obecności premierów obu państw, Julii Tymoszenko i Władimira Putina.

REKLAMA