Kobieta trafiła do Izby Wytrzeźwień. Nie była w stanie mówić, ale próbowała bić się z policjantami.
O tym, że 47-letnia pracownica może być pijana, jako pierwszy zorientował się kierownik jednego z działu szpitala. Natychmiast wezwał policję.
Nadkomisarz Sławomir Masojć podkreśla, że nie trzeba było sięgać po alkotest, żeby upewnić się co do podejrzeń. Na widok policyjnych mundurów kobieta stała się agresywna. Ostatecznie po szamotaninie i wielu próbach alkotest wykazał prawie trzy promile.
Taką sytuacją najbardziej zszokowane są pacjentki porodówki, obawiają się co by było, gdyby pokarm przygotowany przez pijaną pracownicę trafił do noworodków.
Nieoficjalnie wiadomo, że zatrzymana straci pracę. Policja sprawdza czy swoim zachowaniem naraziła dzieci na utratę zdrowia.
nero17.10.2008 7:31
szkoda kobity to dobry pracownik i nigdy wcześniej nic takiego się nie zadrzyło kobita przepracowała w naszym szpitalu ok 20 lat