Rosnąca popularność formacji "Jazz Kamikaze" po raz kolejny dowodzi, że skandynawscy artyści coraz silniej zaznaczają swą obecność w obszarze muzyki rozrywkowej. Mają na siebie pomysł. A dźwięki zawarte na dwóch wydanych albumach "Mission I" i "Travelling at the speed of sound" przynoszą oryginalne, świeże kompozycje. To istne kombo i tygiel gatunków od power jazzu do rock - popowych zagrywek.
Pozytywnie zaskoczyli słuchaczy na festiwalu "Jazz nad Odrą", a niedawno kolejny raz koncertowali we Wrocławiu. Daniel Heloy Davidsen (git), Marius Neset (sax), Anton Eger (dr), Kristor Brodsgaard (b), Morten Schantz (p) są młodymi, zdolnymi instrumentalistami, którzy szczerze opowiadali Radiu RAM o swych pasjach i planach na przyszłość.
Michał Sierlecki: Gościem
Radia Ram jest zespół Jazz Kamikaze.
-Witamy.
Czy możecie
opowiedzieć o okresie, gdy powstał wasz debiutancki album „Mission I” ? Wygraliście wtedy konkurs organizowany
przez Duńskie Stowarzyszenie Jazzowe, prawda?
- Konkurs umożliwił nam odwiedzenie i pokonanie innych
północnych krajów skandynawskich, zatem misja była wykonana.
Wasza muzyka to
energetyczny power-jazz. Skąd czerpiecie inspiracje? Jacy artyści mają na was
największy wpływ?
- Założyliśmy naszą grupę trzy lata temu. Wiele się
wydarzyło od tamtego czasu. Na początku graliśmy akustyczny groove-jazz. Po
trzech latach jesteśmy w innym punkcie, dodaliśmy inne style, choćby rock, a
także zwiększyliśmy liczbę instrumentów, jest gitara, vocoder, syntezatory,
podnieśliśmy poprzeczkę. I cały czas to robimy.
Jesteście po serii
koncertów w Stanach Zjednoczonych, Holandii, Brazylii, Anglii. Jak reaguje
publiczność na waszą muzykę?
- To, co tworzymy jest niesamowite i rzadko spotykane. Na
początku ludzie są zdumieni i zaskoczeni tym, co dzieje się na scenie. Mamy
przygotowane partie , które przyciągają uwagę i pozwalają wniknąć w muzykę głębiej. Przypomina to duży prezent.
Dla każdego cos się znajdzie. Od nastolatek po hardcorowych, zatwardziałych
jazzmanów.
W 2007 roku
wydaliście krążek „Travelling At the Speed of Sound” z udziałem znakomitych gości.
- Mieliśmy Matta Schumanna , wziętego młodego muzyka z
Nowego Jorku, obecnie jednego z najlepszych. Gdy skończyliśmy nagrywać on
właśnie zaczął współpracę z Bradem Mehldau, jednym z naszych bohaterów.
Osobiście zapamiętam najmocniej współpracę z raperem Big „D” . Mielismy hip-hopowego gangstera ze
swoja ekipą i bronią w studiu. Dość
nietypowe doświadczenie. Musieliśmy mieć się na baczności, by ktoryś z nas nie
został postrzelony. Rozmawialiśmy o zapłacie za nagranie. Po dziesięciu
minutach on już chciał pieniądze, a po następnych dziesięciu minutach chciał
ich już znacznie więcej. Atmosfera była dość napięta. Ale przetrwaliśmy. I
musiała być w tym odrobina ducha Kamikaze. Na pewno przy okazji pracy z tym gościem.
Jeśli mówimy już o duchu
kamikaze , chciałbym spytać o wizję okładek waszych płyt i całą koncepcję
wykorzystania japońskich kreskówek, gdzie występujecie w roli bohaterów. Jak
narodził się ten pomysł? Podejrzewam , że z komiksu.
- Tak. Nazwa, jaką wymyśliliśmy dla zespołu, podsunęła myśl
o świecie kreskówek. Tam wszystko jest możliwe. Możesz robić, co ci się podoba.
Nie ma ograniczeń. Z tym przekonaniem próbowaliśmy osiągnąć jakiś efekt. Słowo „kamikaze”
jest kojarzone z Japonią , a styl kreskówek z mangą. To nas zainspirowało.
Pracowaliśmy z grafikami i zaaranżowaliśmy specjalny wszechświat, gdzie
wszystko jest możliwe.
Wiem, że jesteście w
trakcie nagrywania nowego albumu. Czy też zamierzacie posłużyć się na nim
animacją?
- Tym razem postaramy się ujawnić twarze ludzi pracujących w tle tych kreskówek. Na początku nagraliśmy dwa albumy jazzowe i
jesteśmy z nich naprawdę dumni. Mając do dyspozycji styl kreskówkowy, osiągnęliśmy
pewnego rodzaju jakość, dzięki której ludzie będę pamiętać grupę. Kiedy widzisz
tak charakterystyczną okładkę, od razu wiesz, że to my. Na nowym krążku wyeksponujemy
wokal i nowy kanał, który nazwany jest „The Future”. Ludzie będą chcieli
wiedzieć, kto tak gra. Będzie to możliwe do zobaczenia na koncertach. Tak
chcemy ujawniać tajemnicę kamikaze.
Bardzo lubię waszą studyjną
wersję tematu „Smells like Teen Spirit” Nirvany. Wiem, że gracie ją też na koncertach. Czy kiedykolwiek myśleliście o
nagraniu albumu z coverami?
- Tuż po nagraniu „Travelling At the Speed of sound” przemknęło nam coś takiego przez myśl, ale
nasz najnowszy album to coś znacznie przewyższającego zwykłe granie coverów.
Wspomniałeś , że
komponowanie i aranżowanie jest bardziej ekscytujące , niż granie coverów. Jak
tworzycie kompozycje? Spotykacie się razem w studiu i na żywo próbujecie coś
razem stworzyć?
- To naprawdę ciężko pracujący zespół. I każdy dokłada coś
od siebie. Mamy świetne pomysły. Pracujemy w studiu przeznaczonym do prób. Tak
staramy się znaleźć razem coś odpowiedniego i jaki kierunek obrać dla
poszczególnych piosenek. Potem wchodzimy do innego studia, gdzie nagrywamy demo
jakościowo tak dobre, by mogło znaleźć się na cd, ale wciąż osłuchujemy się z
nim w samochodzie , w czasie spaceru po parku i jeszcze próbujemy go upiększyć.
Wreszcie końcowy efekt jest tak silny i dobry, że nie trzeba się go wstydzić.
Jedna z waszych
nowych kompozycji jest bardzo melodyjna, optymistyczna i mówi o wiośnie, w
zasadzie jej ponownym przyjściu.
- Potrzebowaliśmy takiego utworu. W ciemnym świecie, jaki
nas otacza musieliśmy przywrócić ludziom wiosnę. Wiele jest w muzyce pop wskazówek,
co powinno być, a czego nie. U nas jest czysta muzyka i odkrywanie jej duszy. Chcemy
ją przywrócić młodym ludziom, dlatego w tytule jest też wiosna. Inspiruje nas
jazz.
Nagrywacie,
kocertujecie, jesteście w trasie. Zapracowani muzycy. Czy potraficie to
wszystko pogodzić z życiem osobistym, żonami, dziewczynami, może macie też już
dzieci?
- To trudne. Ale do pogodzenia. Wszystko jest ograniczone.
Jestem jedyny, który ma psa. Zatem to wielka odpowiedzialność (śmiech)
Nagrywacie nowy
album. Czy zdradzicie kilka szczegółów jego powstawania?
- Chciałbym powiedzieć kilka słów, ale nie wiem, czy mogę.
Ale już nagraliście
pięć utworów, prawda?
-Tak, ale to tylko dema. One wskazują kierunek , jakim
będziemy podążać w przyszłości.
I tak są bardzo dobre.
- Materiał chcemy nagrać, kiedy ponownie wrócimy do Stanów.
Potem będziemy mogli powiedzieć coś konkretnego. Obiecujemy, że przyjedziemy do
Polski i podzielimy się tą muzyką z wami. Nowy album będzie przełomowy dla zespołu i rozpocznie inny rozdział.
Tyle osób wpsółpracuje z nami przy tym projekcie i są bardzo zaangażowani ,
zatem myślę, że wstrząśnie słuchaczami i naszymi fanami.
Jesteście bardzo
młodzi , ale macie pomysł na swoją muzykę. Można w niej usłyszeć mnogość gatunków.
Dziękuję za rozmowę.
- My również.
miq10.06.2008 22:45
zaroyumiae toto conieco...