"Leśni. Apokryf" premierowo w Teatrze Polskim [PODCAST]

Bartosz Synowiec, na podst. materiałów prasowych | Utworzono: 30.09.2019, 12:22 | Zmodyfikowano: 30.09.2019, 12:39
A|A|A

Dramaturgia tekstów, które autor "Kartoteki" pisał na scenę i dla kina, nie miała mocnej struktury, nie skupiała się na konfliktach, budowaniu postaci. Czasem kolejne wątki czy obrazy łączyła postać bohatera. Czasem te formy opisywano wręcz jako „kolażowe”. Spektakl "Leśni. Apokryf" ma podobną strukturę, która przez kolejne „obrazy” nawiązuje do "Do piachu" i tworzy pejzaż intelektualny, jaki znamy z partyzanckich tekstów Różewicza. Odbija się w nim szereg postulatów poety, który uparcie odrzucał metaforę, był przeciwny estetyzacji i budowaniu mitów, także tych związanych z obrazem polskiego żołnierza. Bo bohaterowie byli prawdziwi.

Apokryf to tekst niekanoniczny. Nieuznany, nienatchniony i niezgodny z doktryną. Jego autentyczność jest dyskusyjna. Często jest to tekst „wydobyty z ukrycia”, ujawniony, ale skazany na funkcjonowanie na marginesie kanonu, a czasem stojący wobec niego w opozycji. Partyzanckie teksty Tadeusza Różewicza (dramat "Do piachu", ale także opowiadania ze zbiorów "Echa leśne", "Opadły liście z drzew" i "Przerwany egzamin") mają taki status. Daleko im do literatury heroicznej czy patriotycznej. Ciekawe, że to właśnie ich prostota wydaje się niektórym okrutna.

- Dlaczego uważamy, że warto wejść z dialog z partyzanckimi utworami poety? Kilka argumentów już padło: nie zgadzamy się na wybiórcze traktowanie jego tekstów. Nie zgadzamy się na pomijanie tych, które w danej sytuacji politycznej czy społecznej wydają się komuś niewygodne. Sytuację partyzantów odbieramy jako uniwersalną, nawet wtedy, kiedy dotyczy sporów w teatrze. Zadajemy kłam opinii, że „idiom Różewicza stał się nieproduktywny i wypadł z literackiego obiegu”. Ale jest coś jeszcze, coś bardziej osobistego: Różewicz opisał moralny i cywilizacyjny kataklizm, jakim była wojna - mówią twórcy spektaklu.

O przedstawieniu opowiedziały w naszym studiu reżyserka sztuki, Marta Streker i Agnieszka Wolny-Hamkało, dramaturżka:


REKLAMA

To może Cię zainteresować