A | A | A

38. PPA: Dudanina nie Dziubanina

Utworzono: 2017-04-01 16:53 , Zmodyfikowano: 0000-00-00 00:00
Sometimes You Win, Sometimes You Loose czyli bardziej dudanina niż dziubanina. O “Dziubaninie” na PPA.
fot. Łukasz Giza/TM Capitol

O żesz w mordę….
Ostatni mój kontakt z twórczością Agaty Dudy-Gracz to „Po burzy Szekspira” we wrocławskim Capitolu. Dobre było. Świetnie zagrane. Mądre. Chwilami na bebechach, ale wszystko pod kontrolą – prawda uczuć, a nie epatowanie uczuciami. Bardzo dużo ruchu na scenie. Scenografia? Mieszkanie z olbrzymią ilością zakamarków.
Wczoraj też było mieszkanie z zakamarkami. I też duuuuużo ruchu na scenie. Tylko po co?
Z zapowiedzi spektaklu wyczytałem, że idę na koncert (spektakl, jak zwał, tak zwał) poświęcony twórczości znakomitego wrocławskiego kompozytora, Piotra Dziubka. I bardzo dobrego pianisty i akordeonisty, dodam mimochodem. We Wrocławiu w ostatnich latach największym jego sukcesem jest „Mistrz i Małgorzata”. Ale większość realizacji z jego muzyką to, że będę wrocławiocentryczny, gdzieś w Polsce, przede wszystkim Gdynia. Tam wystawiani byli z powodzeniem „Francesco”, „Lalka”, „Bal w operze” i „Chłopi”. Niby do Gdyni można jechać, ale jakoś dwa razy się zbierałem i się nie udało. Z kolei rozmach przygotowywanych tam inscenizacji jest na tyle duży, że przywiezienie spektakli tak po prostu do Wrocławia nie miałoby sensu, u nas nie ma gdzie tego grać. Capitol – za mały, z kolei Hala Stulecia i Orbita – zbyt wielkie i widz straciłby kontakt emocjonalny z historią dziejącą się na odległej scenie. Tak twierdzi Wojtek Kościelniak, reżyser spektakli i ja mu wierzę. 



I teraz – jak czytam w zapowiedziach widowiska na 38 PPA - będziemy mieli jedyną i niepowtarzalną okazję posmakować nadmorskich przysmaków doprawionych delicjami z innych części kraju, czyli „The best of Piotr Dziubek”. Wydarzenie artystyczne, na które Piotrek ze wszech miar zasługuje, jest go ze wszech miar godzien, etc. Bo wielkim człowiekiem jest, wiadomo.
A jednak nie zagrało. Piszę „nie zagrało”, a nie „nie podobało mi się”, bo tak słabych braw na zakończenie spektaklu w Capitolu dawno nie słyszałem.
Przede wszystkim rzecz w proporcjach między – zapowiadanym – bohaterem wieczoru a reżyserem, zarazem scenarzystą. To był kolejny spektakl Agaty Dudy-Gracz. Co prawda z muzyką Dziubka, ale na pewno nie on był tu najważniejszy, jeno wizja sceniczna. Jak już napisałem mieszkanie z zakamarkami (jaźń twórcy) i duuuuużo ruchu na scenie. Bezładnego i w nadmiarze. Turlania się, biegania. Czasami aż zamykałem oczy, żeby posłuchać muzyki. Pięknej muzyki. Wtedy na moment chaos znikał. 



Znamienne dla całości - Kasia Emose Uhunmwangho śpiewa piękną przejmującą wokalizę. Cały zespół na scenie zaczyna palić papierosy. Dumam – czemu oni palą? Może ja czegoś nie rozumiem. Ale traf chciał, że koło mnie bywalec wrocławskich teatrów, szef Radia Wrocław Kultura, Grzesiek Chojnowski. Zasięgam zatem języka:
- Czemu oni palą?
Mina, którą widzę, kojarzy mi się z niezrozumieniem właściwym licznym sytuacjom, w jakich scenarzyści stawiają Rowana Atkinsona znanego szerzej jako Jaś Fasola.
Im dalej, tym bardziej wśród widowni, zamiast błogosławionej przez każdy zespół aktorski pełnej zasłuchania ciszy, roznosi się pełne zniecierpliwienia szuranie. Wreszcie grzecznościowe brawa. 



Dobra, może moje wyobrażenie o takim „best of” jest nazbyt scholarskie. Jakaś rama, inscenizacje odsyłające nas w mniejszym, czy większym stopniu do cytowanych spektakli. I rzeczywisty przegląd hitów z poszczególnych spektakli ( „the best of Dziubka” bez „Gribojedowa” z Mistrza i Małgorzaty” ? Dla Capitolowej publiczności to trochę tak, jakby John Williams na swoim koncercie zapomniał o muzyce z „Gwiezdnych wojen” ! ) Nawet, jeśli wyboru utworów dokonał kompozytor, to rolą reżysera i scenarzysty ( to on w końcu odpowiedzialny jest za dramatyczną siłę spektaklu ) jest powiedzieć : „Dobra, fajnie, ale wymieszajmy rzeczy trudniejsze z łatwiejszymi, tak, aby widz i coś poczuł, i od czasu do czasu się uśmiechnął”. A tak przejechał po nas emocjonalny walec.

Napisałem ten tekst głównie dlatego, że wczoraj było mi po prostu przykro. Bardzo lubię i szanuję Piotrka Dziubka i jako artystę, i jako człowieka. W pełni zasługuje on na sensowne uczczenie. Jestem przekonany, że takie prędzej czy później nadejdzie.

KONCERT FINAŁOWY 38.PPA DZIUBANINA
SCENARIUSZ, REŻYSERIA, SCENOGRAFIA I KOSTIUMY: AGATA DUDA-GRACZ
MUZYKA, ARANŻACJE, KIEROWNICTWO MUZYCZNE: PIOTR DZIUBEK
TEKSTY PIOSENEK: RAFAŁ DZIWISZ
CHOREOGRAFIA: TOMASZ WESOŁOWSKI
REŻYSERIA ŚWIATEŁ: KATARZYNA ŁUSZCZYK

WASZE KOMENTARZE ()

WASZE KOMENTARZE (2)
~wuudee(81.190.xxx.xxx) 2017-04-02 14:16:16
Eeee tam, nie było tak źle (jak kto zamknął oczy:) i wydaje mi się, że to nie miało wcale być the best of - w opisie płyty jest co innego. Może oczekiwania mieliście inne? A czołganie bolało, fakt.
~Daga(178.43.xxx.xxx) 2017-04-02 00:47:28
Dzięki Piotrze za ten szczerotok, bolesny az prawdziwy. Ja po tej scenicznej męce przestałam lubić muzę pana Dziubka!!! Bolało. I za czołganych po tej scenie swietnych aktorów też bolało. I za szmal wydany na przepiękne kostiumy! Pani Duda Gracz niestety "przeszła samą siebie" tylko w złym kierunku...
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony. Radio RAM nie odpowiada za treść komentarzy.
Teraz na antenie
Ian Pelczar
Strefa kina. Posłuchaj, co warto zobaczyć.
NEWSLETTER RADIA RAM
Dodaj swój adres, aby otrzymywać newsletter