Śląsk wciąż bez wygranej u siebie. Dziś gorszy od Termaliki

Michał Hamburger | Utworzono: 02.10.2016, 18:16
A|A|A

Fot: slaskwroclaw.pl

Śląsk rozpoczął w następującym składzie: 33 Mariusz Pawełek, 17 Mariusz Pawelec, 3 Piotr Celeban, 21 Lasza Dwali, 5 Augusto, 6 Filipe Goncalves, 32 Ostoja Stjepanović, 14 Alvarinho, 30 Kamil Dankowski, 10 Ryota Morioka, 19 Kamil Biliński.

Pierwsza próba Termaliki prawą stroną. Goście mieli rzut rożny, ale niewiele z tego wynikło. Piotr Celeban wyjaśnił sytuację. To była trzecia minuta meczu.

W 8. minucie spotkania z boku pola karnego rywali fauluje Lasza Dwali. Po dośrodkowaniu z rzutu wolne w polu karnym Śląska zrobiło się groźnie. Na szczęście strzał piłkarza Termaliki był bardzo niecelny.

Wrocławianie nie rozpoczęli tego meczu dobrze.  W 12. minucie kolejna starta piłki w środku pola. Przejął ją Wojciech Kędziora i popędził na bramkę. W ostatniej chwili interweniował Mariusz Pawelec.

W 16. minucie Śląsk ruszył do przodu. Garstka kibiców na stadionie obejrzała jednak fatalne zagrania raz z lewej, raz z prawej strony.

Pięć minut później po faulu na Dankowskim w pole karne dośrodkowywał Alvarinho. Zbyt lekko i niedokładnie. Ale chwilę później już było 1:0. W roli głównej Kamil Biliński. W 23. minucie zagrał z prawej strony wzdłuż bramki Termaliki, a piłkę do własnej siatki skierował Patryk Fryc.

W 27. minucie mogło i powinno być 2:0. Doskonale wyprowadzona kontra przez Śląsk. Dankowski zagrał do Morioki. Japończyk popędził w kierunku bramki gości. Pięknym zwodem minął ostatniego obrońcę i znalazł się w sytuacji sam na sam z Krzysztofem Pilarzem. Uderzył jednak za lekko i praktycznie wprost w bramkarza klubu z Niecieczy.

Termalika stara się odrobić stratę. Z akcji gości jednak mało wynika. Ich niefrasobliwa gra w ataku jest często szansą dla Śląska na wyprowadzenie kontry.

Goście próbowali i dopięli jednak swego. W 40. minucie rzut karny na bramkę dla zespołu z Niecieczy zamienił Wojciech Kędziora. Jedenastka została podyktowana za faul Mariusza Pawelca na Kędziorze.

Druga połowa i mocowanie się obu zespołów w środku boiska. Kibice czekają na pierwszą dogodną okazję do zmiany wyniku. Goście teraz na pewno uzyskają przewagę. Od 48. minuty grają bowiem z przewagą jednego zawodnika. Drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę otrzymał Filipe Goncalves.

Śląsk, mimo, że gra z jednym graczem w polu mniej, spisuje się dobrze. Wrocławianie dwa razy zagrozili bramce Pilarza po stałych fragmentach. Dobrą robotę robi Biliński.

Od 60. minuty goście uzyskali przewagę. W 63. minucie prowadzili już 2:1. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z bliska do siatki trafia Kornel Osyra.

W 76. minucie koronkowa akcja Termaliki. Piłka krążyła od nogi do nogi graczy Czesława Michniewicza. Wreszcie dotarła do rezerwowego dziś Vladislavsa Gutkovskisa. Ten jednak przegrał pojedynek oko w oko z Mariuszem Pawełkiem.

Na sześć  minut przed końcem Śląsk zaatakował. Morioka dostał piłkę od Idzika. Ładnym zwodem minął rywala i strzelił zza pola karnego. Uderzenie było jednak niecelne.

Do końca wrocławianie atakowali. Niestety zabrakło im argumentów i ... jednego zawodnika. Śląsk wciąż bez zwycięstwa na własnym stadionie w tym sezonie. Fotel Mariusza Rumaka jest coraz bardziej gorący.

REKLAMA

To może Cię zainteresować