Znaki drogowe inne niż wszystkie (SONDA)

Przemek Gałecki | Utworzono: 23.10.2014, 09:04
A|A|A

zdjęcia: Przemek Gałecki

Na Legnickiej i Na Ostatnim Groszu na jednym słupie znak droga jednokierunkowa, zakaz postoju i zatrzymywania oraz zakaz wjazdu pojazdów powyżej 12 ton, ale nie dla wszystkich. Poniżej dziewięć tabliczek z informacją kogo i kiedy zakazy nie dotyczą. - Za szybko nie czytam, ale parę minut by mi zeszło. Nawet idąc bym nie zdążył! To chyba jakiś Sienkiewicz pisał - ironizują kierowcy.

Pani Magdalena podejmuje wyzwanie i próbuje przeczytać wszystkie informacje. Dla ułatwienia stojąc, a nie jadąc... To trochę potrwa, jedziemy więc do Wydziału Inżynierii Miejskiej, aby dopytać o konstrukcję z Legnickiej. Czy na pewno jest potrzebna? - Tak. Dla policji i Inspekcji Transportu Drogowego - odpowiada Katarzyna Kasprzak, która nie ma wątpliwości, że wszystko jest zgodnie z zasadami i kierowcy nie powinni mieć obaw, czy te znaki ich dotyczą czy nie. - Znaki drogowe są w innym rozmiarze, żeby kierowcy mogli je łatwo odczytać. A te tabliczki nie są dla nich - wyjaśnia Kasprzak.

Sonda
Ta sonda już się zakończyła.

Czy ulice Wrocławia są dobrze oznakowane?

Tak
1
Nie
9
Wszystkich głosów: 10

Sprawdzamy centrum miasta. Na ulicy Ruskiej niebieskie znaki informacyjne droga rowerowa, ale dwukołowce jakieś dziwne, do góry kołami...

Błąd? Ania, która spaceruje po placu Solnym uważa, że absolutnie nie. - To oznacza, że można jechać pod prąd rowerem. Albo wziąć go na plecy.

Ten problem mamy więc z głowy. Za to na ul. Legnickiej mały zgryz. Błąd na znaku. - Mylić się jest rzeczą ludzką - mówi Kasprzak. Jasne. Pani Magda czyta więc dalej, a my przenosimy się na Ołbin. Skrzyżowanie ulicy Prusa ze Świętokrzyską wygląda więcej niż dziwnie. Na środku żółty słupek i brak innych znaków. Powinniśmy skręcić przed słupkiem, czy za nim? Ilu kierowców, tyle wersji, a samochody mijają się na grubość lakieru.

- Dziki zachód - śmieją się kierowcy. I to zgodnie z prawem. Słupek każdy może objeżdżać jak chce. Ale Leszek Rabsztyn z Akademii Dobrej Jazdy nie ma wątpliwości: - W tym miejscu słupek jest niepotrzebny, wprowadza tylko chaos.

 

 
Ilu kierowców, tyle pomysłów na ominięcie słupka

Jedziemy dalej. Za łatwo nie może być także na ulicy Podwale. Dwa pasy ruchu, zwężenie a tam nowy znak - tzw. suwak ma sugerować kierowcom, jak zjechać w jedną pas. Pomaga? Nie do końca. Kilku zapytanych przez nas kierowców nie odgaduje, co autor miał na myśli.


Szukamy więc w kodeksie drogowym. - Szkoda czasu - mówi kom. Leszek Pyrsz z wydziału ruchu drogowego. - To nie jest znak skodyfikowany w żadnych aktach prawnych. Pełni funkcję, powiedzmy, informacyjną - dodaje. Szybki przeskok na plac Solny. Na jednym słupie znak zakaz wjazdu, a powyżej informacja, że wewnątrz odbywa się ruchy, ale uspokojony.

-Absurdalna sytuacja, mamy do czynienia z tzw. choinką - komentuje pieszy. Miasto mówi, że wszystko jest jednak w porządku, bo diabeł tkwi w szczegółach. Pomiędzy znakami wisi małą tabliczka - "Zakaz wjazdu nie dotyczy meleksów i rowerów". Problem w tym, że meleks to nie rodzaj pojazdu tylko nazwa marki. - To tak jakby napisać, że ople mogą wjeżdżać, a mercedesy już nie - śmieje się Leszek Rabsztyn i dodaje: - Myślę, że to tylko reklama firmy ustawiona w centrum miasta, a nie znak.

Urzędnicy tłumaczą, że meleks to najlepsze określenie na turystyczne samochody elektryczne i zmian nie będzie. Wracamy na Legnicką, pani Magda powoli kończy dowiadywać się, czy może jechać czy nie...

A może Wy też wytropiliście jakieś absurdalne oznakowanie i chcieliście je pokazać? Piszcie do autora na adres przemyslawgalecki@prw.pl, w tytule wpisując znaki drogowe!

REKLAMA