Życie pod mostem. Przy Sobotniej Kawie odwiedziliśmy Dom Na Wodzie

Anna Fluder | Utworzono: 22.06.2014, 14:30 | Zmodyfikowano: 08.07.2014, 08:38
A|A|A

fot. archiwum prywatne

Kamil Zaremba wybrał sobie adres pod Mostem Grunwaldzkim i nie obraża się na owe określenia, tylko zaprasza do Domu Na Wodzie:

Mieszkanie na starych barkach w Londynie czy na vedettes w Paryżu nikogo już nie zaskakuje, ale kiedy taki pomysł i marzenie pojawiło się nad Odrą, wielu niedowiarków patrzyło na Kamila Zarembę jak na kosmitę. A przecież lot w kosmos też był początkiem oswajania przestrzeni w której niektórzy już dziś zarezerwowali sobie miejsce. Ale nim Mars doczeka się pierwszych lokatorów, Odra nie tylko już ich ma, ale może ich mieć znacznie więcej. Takie jest też kolejne marzenie pierwszego w Polsce mieszkańca domu na wodzie - by w sąsiedztwie mieć nie tylko ryby, kaczki, łabędzie, żółwie czy nawet bobry, ale dzisiejszych homo-blokus. Tyle, że obok wygodnej kanapy czy solidnego stołu pod ręką musi być koło ratunkowe:

Gdyby ten dom-statek miał jeszcze silnik to...może nad morze?:

Sam pomysł nie był tak odkrywczy, jak mogłoby się wydawać. Przy brzegach Odry mieszkano już setki lat temu, na co dowodem mogą być stare ryciny czy fotografie. Wówczas rzeka nie kojarzyła się głównie z wypoczynkiem, czy rekreacją bo była jednym z głównych źródeł utrzymania, transportu i handlu.

Przy Sobotniej kawie były wspomnienia z pierwszych reakcji rodziny na pomysł przeniesienia się na wodę, także słowa o niezwykłym sąsiedztwie tupiących ryb i powracających do rzeki bobrach. Nasz gość opowiadał także o naturze ekstremalnej i zmienne, czyli wzbierającej fali i piorunach trzaskających w Most Grunwaldzki:

Na koniec słowo zachęty, by o Odrze nie zapominać i wracać nad nią nie tylko w długie letnie wieczory:

Więcej o projekcie i życiu w Domu Na Wodzie przeczytacie TUTAJ i TUTAJ.

REKLAMA