RAMbeat nr 29 (15.01.2011)

Maciej Szabatowski | Utworzono: 13.01.2011, 23:21 | Zmodyfikowano: 17.01.2011, 10:01
A|A|A

Playlista wydania

1. PREMIERA: Beans - Deathsweater
2. Mexicans with Guns - Me Gusto
3. Frente Cumbiero (w ramach Aventuras Sonoras Amelii Franas)
4. Kanye West Feat. Bon Iver - Lost In The World
5. Baths - Indoorsy
6. Deru - Peanut Butter & Patience
7. Deerhunter - Helicopter
8. Jónsi - Around Us
9. LCD Soundsystem - Pow Pow
10. PREMIERA: Beth Ditto - I Wrote The Book
11. Robyn - Fembot
12. The Chemical Brothers - Another World
13. Caribou - Jamelia
14. Pantha Du Prince - A nomads retreat
15. Solar Bears - Forest Of Fountains
16. CocoRosie - Smokey Taboo
17. The National - Anyone's Ghost
18. Antony And The Johnsons - Ghost
19. Deru - I Want
20. Sufjan Stevens - I Walked
21. Electric President - Circles
22. MICKEY MICKEY ROURKE - GLOOMY GUTS ft Craft Spells
23. Balam Acab - See Birds (moon)
24. Shed - Atmo - Action
25. The Black Dog - Business Car Park 9


Prowadzący Ulubione albumy 2o10r.
 Ola Adamowicz


Caribou - Swim / Deru - Say Goodbye To the Useless

W moim osobistym rozrachunku muzycznego sumienia 2010 pierwsze miejsce, ex-aequo przypada Danowi Snaithowi i Benjaminowi Wynnowi. Ich wytwory noszą dla mnie znamiona geniuszu i tak kolejno Daniel Snaith
uraczył mnie wydawnictwem "Swim" a Benjamin Wynn, znany jako Deru płytą "Say Goodbye To The Useless".
"Swim" wypełnia muzyka taneczna skonstruowana z płynnego tworzywa. Ocean dźwięków, przepływając przez który raz po raz trafiamy na sunące ławice kolorowych rybek ( Kaili ), słuchamy kropel deszczu odbijających się od wzburzonej tafli ( Bowls ), do celu prowadzi nas
sonar ( Odessa ), a nasz cel jest tuż nad powierzchnią ( Sun ). Ocean jest ciepły, złociste promienie rozchodzą się po całym ciele. I tylko cichy głos wyrywa nas z tego snu, " If I can't be the man tell me what I am", w podwodnej szarpaninie tonę ( Jamelia ) i zanurzam się w głębinie naciskając klawisz "repeat".

Deru - rodowity Kalifornijczyk, wykształcony muzycznie, z dwoma bardzo udanymi longplayami na koncie, "Pushing Air" (Neo Ouija, 2003) i "Trying To Remember" (Merck, 2004). "Say Goodbye To The Useless" to trzecie wydawnictwo wydane w barwach labelu Mush. "I Would Like", utwór pierwszy w kolejności, rozpoczynający się z trzaskiem starego
winylu, z płaczliwą męską wokalizą przywodzącą na myśl najlepsze francuskie chanson, przechodzi z nostalgii w zdecydowanie. W nieco pompatycznej atmosferze głębokich werbli, szmerów, trzasków, stuków,
puków, z dobrym hiphopowym podbiciem, w poszczególnych warstwach, w rosnącej i opadającej dynamice, Deru ukrywa masę smakowitych dźwiękowych kąsków. Ta płyta jest jak pudełko czekoladek, niby znasz producenta, ale nigdy nie wiesz na jakie nadzienie trafisz. Odkrywam ją na nowo z każdym przesłuchaniem.

Balam Acab - See Birds (EP)

Co prawda płyta ta nie jest longplayem, ale namieszała mi mocno w moich emocjach. I można by o niej powiedzieć, że nie ma w niej nic odkrywczego, ot
wydawnictwo, które pokazuje nam tylko jak bardzo zacierają się granice gatunkowe w muzyce elektronicznej, ale zadziwia konsekwencja z jakim
zostało skomponowane i zadziwia tym bardziej, że wyszło to z rąk dziewiętnastolatka. Alec Koone tworzy oniryczne wizje korzystając z palety niepokojących sampli i delikatnych wokaliz, a jego utwory o bpm
dorosłego człowieka w stanie spoczynku, idealnie wpasowały się w jesienne, melancholijne wieczory.

Baths -
Cerulean

Płyta-wirus, która nie przymierzając, jest bardziej
zaraźliwa niż świńska grypa. Złamane hiphopowe rytmy, słodkie wokale, szumy, dźwięki spadających kropel, odrealniona wizja Willa Wiesenfelda upaja. Baths to muzyka życia krążąca w cienkiej siatce krwiobiegu.

CocoRosie - Grey Oceans

Siostrzyczki Casady nigdy mnie nie zawodzą. Znów mam 5 lat i jak zaczarowana słucham ich bajek. CocoRosie to jeden z tych projektów, któremu nie szkodzi utarty schemat i identyczne instrumentarium, za każdym razem brzmią inaczej. Na rzecz fortepianu, harfy, akordeonu czy harmonijki ustnej dziewczyny
nie rezygnują dźwięków zabawek, piszczałek i tego, co stanowiło wcześniej muzyczną podstawę, i znówznajdują mnie zanurzoną w solidnej dawce humoru, groteski i baśniowości.


Mickey Mickey Rourke - Inner Gazing

Notatka ze strony artysty: "Załóż słuchawki i pozwól aby czas i przestrzeń zniknęły". Perełka wyłowiona na fali eksploracji dźwięków artystów o dziwacznych pseudonimach.


Antony and The Johnsons - Swanlights

Długo nie mogłam przekonać się do łzawego wokalu Antony'ego Hegarty. Drażnił mnie, zamiast niepokoić. Uwierał zamiast utulić. I gdy dotknęłam się do "Swanlights" cała niechęć do tego artysty minęła.
Zamiast złości odnalazłam w niej emocje ciepłe, kojące, subtelne. Dojrzałe i intensywne. "Swanlights" to wieczorne światło odbite w wodzie.

Black Dog - Music For Real Airports

Wariacja na temat muzyki użytkowej. Płyta ta to kontra wystawiona Brianowi Eno i jego płycie "Music For Airports" z 1978 roku, która to w zamierzeniu artysty miała być subtelnym soundtrackiem oczekiwania
kojącym zestresowanych pasażerów. Opracowana na bazie 200 godzin nagrań dźwięków z lotniska "Music For Real Airports" jest stresem sama w sobie. Opresyjna i ciasna. Dogłębna jak lotniskowe kontrole. Przepełniona lękiem, gęstniejąca, ciężka, paranoiczna.

Shed - The Traveller

Dźwiękowy koktajl idealny do nocnej jazdy samochodem.

Robyn - Bodytalk

Gdybym miała okazję porozmawiać kiedyś z Robyn chciałabym dowiedzieć się od niej, jak to jest być wieczną dziewczynką w ciele dorosłej kobiety.




Albert Menacher



Sufjan Stevens - The Age of Adz

"Kid A" amerykańskiego indie folku. Wydał w tym roku album (składający się z chmurnie brzmiącej elektroniki), którym zaskoczył całkowicie swoich wiernych fanów.

Electric President - The Violent Blue

Prawie każdy wers tekstów na tym albumie przekłada się na jakiś obraz. Bez względu na to, czy czujesz smutek, czy przepełnia Cię szczęście. Ten sam song potrafi spotęgować oba stany.

LCD Soundsystem - This is happening

Jeśli kradnie się riff z "Hero" Davida Bowiego, są tylko dwa wytłumaczenia: jest się geniuszem, albo kompletnym głupcem. Tym albumem James Muprhy pokazał do której kategorii należy.

Pantha du Prince - Black Noise

Piękna płyta o ciepłym, organicznym brzmieniu. Bardzo niespodziewana. Przyjąłem ją z wielką radością.

The National - High Violet

Tam gdzie Electric President malują obrazy, The National wyzwalają emocje. Oszczędnie pisane teksty pozostawiają sporo miejsca na własną interpretację. "Bloodbuzz Ohio" i "England" to prawie idealnie brzmiące popowe przeboje.

Solar Bears - She was coloured in

Idealny przykład na piękno muzyki stworzonej syntetycznie. Ten album mógłby stanowić ścieżkę dźwiękową do Twojego własnego filmu science-fiction.

Deerhunter - Halycon Digest

Atmosfera późnych Beach Boys'ów. Fantastyczne!

Jonsi - Go

Solowe wydawnictwo wokalisty Sigur Ros niosące ze sobą zaskakującą dawkę energii. Jeśli zaakceptuje się falset Jonsiego, płyta staje się prawdziwą perełką.

Kanye West- My Beautiful Dark Twisted Fantasy

Kanye West to prawdziwy dupek. Jest jednak przy tym utalentowanym muzykiem. Sposób w jaki miksuje, łączy ze sobą elementy współczesnego świata pop jest naprawdę zniewalający.

The Chemical Brothers - Further

Po kilku słabszych albumach Chemiczni udowadniają najnowszym materiałem, że nadal potrafią dać czadu.

 Amelia Franas


 Frente Cumbiero - Frente Cumbiero Meets Mad Professor
 Seu Jorge and Almaz - Seu Jorge
 Chico Trujillo - Chico de Oro
 Axel Krygier - Pesebre
 El Guincho - Pop Negro
 Saravah Soul - Cultura Impura
 Martin Buscaglia - Temporada de Conejos
 Hip Hop Hoodios - Carne Masada
 Mexicans With Guns - Me Gusto
 Makala - Vamos a Comer
REKLAMA