• Wtorek 07 lutego 2012 r.

Tlen (*****)

Zdjęcie: www.enh.pl

Jeszcze tylko dziś i jutro można oglądać we Wrocławiu „Tlen” – zwycięzcę nagrody publiczności ostatniego festiwalu Era Nowe Horyzonty. Kinomani, którzy nie widzieli brawurowego filmu powinni nadrobić zaległość.

Kin studyjnych zaczyna we Wrocławiu powoli brakować, zabraknie więc dłuższego pobytu „Tlenu” na dużym ekranie. Szkoda, bo film Iwana Wyrypajewa można oglądać wielokrotnie.

Tak szybki i wybuchowy jest ten filmowy poemat. Rosyjski twórca, przenosząc na ekran własną sztukę teatralną, mówi podobnym językiem filmowym, co Xawery Żuławski w „Wojnie polsko-ruskiej”. Oba dzieła wyraźnie ze sobą korespondowały na lipcowych Nowych Horyzontach.

Rolę Karoliny Gruszki można śmiało zestawić z wyczynami Romy Gąsiorowskiej, Aleksieja Filimonowa da się porównać z Borysem Szycem.

W „Tlenie” równie ważne jest słowo i ostra, klipowa wręcz mieszanka obrazu z muzyką.

Fabularnie film dzieli się na songi, poetyckich opowieści o mężczyźnie, który zabił żonę, by oddychać już tylko wraz z kochanką. W treści i formie nie ma tu kompromisów, tak jak nie było ich w świadomości głównego bohatera, zakochanego naprawdę na zabój. Konserwatywni widzowie, wychodząc z „Tlenu”, zapewne powiedzą, że to wcale nie był film, tylko rodzaj programu telewizyjnego. Całość Wyrypajew stylizuje nawet na menu płyty dvd. Obraz rejestrował różnymi kamerami, nie wyłączając telefonów komórkowych. Dystrybutorowi udało się za to przekonać rosyjskiego reżysera, by zgodził się wpuścić do kin wersję z napisami. Wyrypajew upierał się, że sens będzie miał jedynie dubbing, bo dźwięk był w „Tlenie” montowany pod obraz i widzowie nie nadążą z czytaniem napisów, a jeśli nadążą, to kosztem rejestrowania wysmakowanych kadrów. Od początku polemizowałem w tej sferze z reżyserem, zwracając uwagę na melodię języka rosyjskiego, nierozerwalnie związaną z brutalnością poezji i kinową magią, która z siermiężnych przestrzeni czyni migoczącą, popkulturową błyskotkę. Kto nie nadąży, pójdzie jeszcze raz. „Tlen” po pierwszym obejrzeniu staje się niezbędnym elementem funkcjonowania. Gdy zniknie z Wrocławia trzeba będzie czekać na premierę dvd. Funkcje kinowe każdy widz podtrzymać może na własną rękę, realizując miłosne i wolnościowe marzenia, wydobywając się z nadmiaru sensów i wrażeń. Decydując, które rozdziały „Tlenu” były najmniej ważne, najbardziej naiwne i przesadzone.

 Ja odcinam się od polityki i poezji globalnej, powiązanej z esejem o światowym zagrożeniu terroryzmem i wojną. Stawiam na wątki kameralne, a przed oczami mam głównie scenę przy fontannie. Mijają dekady i style filmowe, ale fontanna pozostaje w kinie miejscem magicznym.

Oceń

  • Current.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Średnia ocena: 5.00 Ilość głosów: 2

Radio Wrocław on Facebook

Poleć znajomemu

*Pola obowiązkowe

Teraz na antenie

Skomentuj artykuł

*Pola obowiązkowe

komentarze

Radio RAM nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy. Radio RAM zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z netykietą.

Brak komentarzy do tego artykułu

Polecamy

Newsletter