DAGADANA to polsko-ukraińskie trio, które w niesamowity sposób łączy elementy muzyki folk z elektroniką i jazzem. Są odkrywczy i intrygujący. Z płyty "Maleńka" bije świeżość i nie brakuje pomysłów na ciekawe utwory.
Znali się od trzech lat i cieszy fakt, że udało im się
stworzyć projekt łączący na pozór tylko odległe zakątki słowiańskich ziem. Daga
Greogorowicz ( wokalistka i manager zespołu) pochodzi z Poznania, Dana
Wynnytska (także wokalistka) swe dziecięce lata spędziła we Lwowie,
natomiast męski pierwiastek w „Dagadana" stanowi obecność Miko
Pospieszalskiego (kontrabas, skrzypce) z Częstochowy. Poznali się na
krakowskich warsztatach „International Summer Jazz Academy", by stworzyć
unikalny projekt łączący w swej muzyce tradycję z nowoczesnością.
„Maleńka" jest bardzo dojrzałym albumem. Słuchacz
zostaje wciągnięty w magiczny świat dźwięków „Dagadany" już na początku, gdy
obcuje z tematem „Preludium Kolir Szczastia". Klimat tworzą tu
charkaterystyczne odgłosy dzwoneczków oplecione kobiecymi wokalizami. Przeradza
się to we właściwy „Kolir szczastia" hipnotyzujący swym beatem.
Po dwóch nagraniach przychodzi pora na „Tango" ze
stosowną dawką akordeonu, śpiewu i fortepianu. Singlowy utwór doczekał się
znakomitego teledysku . Jego reżyserem jest Anatoliy
Lavrenishin z Kijowa - zdobywca wielu nagród w zakresie animacji,
m.in. Golden Lion (Ukraina), The End Of Pier (Wielka Brytania), Avance
(Portugalia).
„Świniorz" swym wstępem
skojarzył mi się ze słynnym tanecznym „All That She Wants" formacji Ace
of Base. Ale to tylko złudzenie i zupełnie jednak inna stylistyka. Na
szczęście. Urzekający i wszechobecny trip-hop przekszatałca się potem w
czarujące solo saksofonu barytonowego, które kończy polka na miarę XXI wieku.
To eklektyzm muzyczny w najlepszym wydaniu.
W „Romanie" robi się bardzo
psychodelicznie. Sporo tu kakofonii, dysonansów przeplatanych różnymi, dziwnymi
odgłosami. „Akademia" jest z kolei fajnym, sarkastycznym ujęciem
wokalnych popisów śpiewaczek kształcących się na wyższych uczelniach
muzycznych.
Urzekło mnie cudne interludium do „Szumila
Liszczyna" z wokalem Dany Vynnytskiej, przechodzące potem w skoczne,
właściwe „Szumila Liszczyna" z barwną melodią i fortepianowym solem na
tle elektronicznych dźwięków. To prawdziwa muzyczna uczta trwająca pięć minut i
czternaście sekund, gdzie dodatkowo budują napięcie instrumenty smyczkowe.
Folkowy wstęp „Bosej na rosie" wprowadza sielski nastrój i po prostu upiększa
całe nagranie.
Jest na albumie także „Dagadana" z elementami hip-hopu i znów genialnymi partiami smyków. A „Maleńka" stanowi udane zakończenie
w postaci walca- kołysanki.
Wszystkie utwory zasługują na uwagę
tym bardziej, że w sesji brali udział świetni muzycy. Znaleźli się wśród nich :
Tomasz Duda, Gaba Kulka, Karim Martusewicz.
Oryginalność i artystyczna odwaga
to naprawdę zalety tej płyty.