„Ludzie pewnie się zdziwią, że nie rapuję, że nie zatopiłam się w jazzie, że
nagrałam słodką płytę”- mówiła równo rok temu przy okazji premiery swojej
debiutanckiej płyty. Choć czy ja wiem? Szoku wielkiego chyba po wydaniu
albumu "Closer" nie było, a przynajmniej ja niczego takiego sobie nie
przypominam.
Kolega po fachu - a przynajmniej tak zaczynał swoją przygodę z muzyką, od
radiowych, autorskich audycji, w trakcie których, jak się chwali, jako
pierwszy we francuskich rozgłośniach już od 1986 roku prezentował muzykę
house i jej różne odmiany.
Szczupła, drobna, na scenie bardzo często z wielką gitarą, która zawieszona
na szyi wokalistki, cudem jeszcze nie przygniotła młodej dziewczyny- a
przynajmniej zawsze mam takie wrażenie kiedy ją obserwuję.
Adam Cohen. Nie, nie Leonard a Adam Cohen - zaintrygowani, choć trochę?
Badi Assad to jedna z tych artystek i artystów, którzy choć doskonale znani
i doceniani są we własnej ojczyźnie i w kilku krajach ościennych to jednak
poza tym obszarem większego grona wielbicieli nie udało im się zdobyć. Choć
ona, akurat, próbowała - również w Polsce.
We Wrocławiu zjawił się równo cztery lata temu, zaledwie kilka dni po tym
jak ukazała się jego ostatnia, jak do tej pory, płyta- "One More For The
Road".