„Udało mi się zaprosić fenomenalnych muzyków. Praca z nimi była fantastyczną
przygodą. Stworzyliśmy coś niesamowitego. To największe dzieło mojego
życia...” - mniej więcej według takiego właśnie schematu wypowiadają się
zachodni artyści w filmach dokumentujących proces powstawania ich płyty.
Dziś kierunek Wrocław. I kierunkowy do Wrocławia 4871. Równo rok temu pod
tym właśnie tytułem ukazała się wyjątkowa składanka, album, którego
powstanie, przy tym co się dzieje na wrocławskiej scenie muzycznej, a
wiadomo - dzieje się mnóstwo dobrego, było tylko kwestią czasu.
Na jej koncertach trudno spokojnie usiedzieć na miejscu. Nie tylko dlatego,
że jej piosenki są pełne życia, autentycznej energii, szczere w przekazie,
ale również dlatego, że wokalistka bardzo szybko przełamuje te niewidzialną
barierę, która pojawia się zazwyczaj między sceną a publicznością.
Znane i lubiane Sary Jane Morris są dwie - jedna jest aktorką, druga śpiewa i
od czasu do czasu można usłyszeć ją w jednym z przebojów na antenie Radia Ram. Co chyba oczywiste, to właśnie tej drugiej zamierzam poświęcić dziś kilka chwil.
Gdybyśmy byli drugą Japonią to zapewne długi majowy weekend dopiero by się
kończył. W Kraju Kwitnącej Wiśni 5 maja to Dzień Dziecka, który jest tam
jednocześnie dniem wolnym od pracy, tak by rodzice mogli spędzić ten czas ze swoimi pociechami.
To jedna z tych artystek, które nie potrzebują intensywnej akcji
promocyjnej, billboardów, spotów reklamowych, bowiem by dotrzeć do słuchacza wystarczy jej tzw. „reklama szeptana”, nie mniej, jak się już nie raz
okazało, skuteczna.