Na początku był singiel, i w sumie nic to dziwnego czy niezwykłego bo to
normalna praktyka, że w ten sposób zapowiada się większą całość w postaci
płyty. Choć ostatnio coraz częściej pojawiają się głosy, że albumy powoli
tracą na znaczeniu i że powracamy do czasów kiedy to single były
najważniejsze. Jednak to opowieść na zupełnie inną okazję.
To jedna z tych banalnych i powtarzających się do znudzenia historii o
spotkaniu dwóch muzyków, spotkaniu, które jednak zaowocowało kilkoma
niebanalnymi wydarzeniami i płytami.
Zebrali się w jedną ze styczniowych nocy ćwierć wieku temu po gali rozdania
American Music Awards. W ten sposób w studiu mogła zjawić się śmietanka
showbiznesu a lista wokalistek i wokalistów była długa i imponująca.
Karierę zaczynał jako muzyk sesyjny - Aretha Franklin, Chaka Khan, Bob Dylan, Paul Simon, Sting - muzykom tym towarzyszył nie tylko w studiu, ale z
niektórymi także koncertował.
Wczoraj gościliśmy w słynnym chicagowskim klubie jazzowym Zielony Młyn, dziś proponuję wyprawę do Paryża. Zwłaszcza że w stolicy Francji podobno już
wiosna, co temu miastu, pięknemu o każdej porze roku, dodaje jeszcze
większego uroku.
Zielony Młyn - znacie to miejsce? Myślę, że wielu z was tam nawet było, tyle
że nie wszyscy zdają sobie z tych odwiedzin sprawę. Green Mill to legendarny
klub jazzowy z ponad wiekową tradycją usytuowany na obrzeżach Chicago.
Wymyśliłem sobie, że dziś stworzę - nie muszę chyba mówić dlaczego, swój
osobisty, jak najbardziej subiektywny mini ranking piosenek o miłości -
ulubionych, najpiękniejszych, chwytających za serce.
Ten album doskonale pokazuje jak niepozornie zaczynała się kariera artysty,
którego płytowy debiut obok składankowego wydawnictwa The Beatles, był
najlepiej sprzedającą się płyta minionej dekady.